„Wiedzieliśmy, że jesteśmy dobrze przygotowani do mistrzostw. Mówiliśmy sobie - jedziemy do Brazylii, by zadziwić świat. Udało się. Jestem strasznie szczęśliwy – przyznał po przegranym spotkaniu z Holendrami piłkarz reprezentacji Kostaryki Junior Diaz. „Grałem w ciężkich meczach, starałem się pomóc w nich drużynie. Mogę być z tego dumny. Wiele osób spoza reprezentacji bardzo mnie wspierało” – dodał.

REKLAMA

Reprezentant Kostaryki i były zawodnik Wisły Kraków przyznał, że mistrzostwa były fantastyczne dla jego rodaków. Ćwierćfinał okazał się bardzo trudny, ale graliśmy przeciwko jednej z najlepszych drużyn świata. Proszę pamiętać, że nie przegraliśmy w Brazylii meczu! A rywalizowaliśmy ze wspaniałymi drużynami. To wprost niesamowite... - podkreślał.

Junior Diaz przyznał, że wtorkowy powrót do ojczyzny będzie dla niego i kolegów z kadry niezwykłym doświadczeniem. Zapowiada się niezłe szaleństwo. Na pewno ludzie wyjdą na ulice, by nas powitać. Będziemy jechali odkrytym autobusem. Już wspominali jak są z nas dumni - powiedział.


Po bezbramkowym remisie w ćwierćfinale z Holandią, spisująca się dotąd rewelacyjnie Kostaryka przegrała w rzutach karnych 4:5 i pożegnała z turniejem.