"Ten wniosek jest złożony dlatego, że żaden z senatorów demokratycznej opozycji i senatorów niezależnych nie dał się Prawu i Sprawiedliwości przekupić, czy przeciągnąć na swoją stronę" - tak wybrana z list Lewicy Gabriela Morawska-Stanecka komentuje dwa protesty wyborcze PiS, które domaga się ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu - m.in. w tym, w którym mandat zdobyła wiceprezes Wiosny. Ona sama podkreśla, że nie boi się ponownego przeliczenia głosów, i zaznacza: "Nie mam wątpliwości, że chodzi o odzyskanie bezwzględnej większości w Senacie przez Prawo i Sprawiedliwość".

REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość, przypomnijmy, złożyło do Sądu Najwyższego dwa protesty wyborcze i domaga się ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Chodzi o okręgi: nr 75 w Katowicach i nr 100 w Koszalinie. W tym pierwszym 50,93 procent głosów - i senacki mandat - zdobyła Gabriela Morawska-Stanecka, w tym drugim - z poparciem na poziomie 33,67 procent - wygrał startujący z własnego komitetu poseł PO Stanisław Gawłowski.

W skargach do SN pełnomocnik wyborczy PiS wskazał na niewłaściwe zakwalifikowanie głosów nieważnych: jego zdaniem, mogły być to głosy ważne.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: PiS składa dwa protesty wyborcze. Nie wyklucza kolejnych >>>>

Wiceszefowa Wiosny nie kryła na konferencji prasowej oburzenia wnioskami: jak podkreślała, był już czas na zweryfikowanie kart wyborczych i liczby głosów nieważnych. Najpierw przeliczyła je bowiem Okręgowa Komisja Wyborcza, później protokoły trafiły do Państwowej Komisji Wyborczej. I na tym etapie żadnych wątpliwości nie było.

PiS - jak podkreślała Morawska-Stanecka - chce ponownie sprawdzać głosy nieważne dopiero teraz, gdy okazało się, że nie ma większości w Senacie.

Ja uważam, że ten wniosek jest złożony dlatego, że żaden z senatorów demokratycznej opozycji i senatorów niezależnych nie dał się Prawu i Sprawiedliwości przekupić czy przeciągnąć na swoją stronę. I to jest powód tego wniosku - mówiła polityk na konferencji prasowej.

Zauważyła, że "okręg 75 był traktowany jako okręg, w którym raczej wygra Prawo i Sprawiedliwość - i myślę, że fakt, że wygrałam ja, faktycznie zaskoczył Prawo i Sprawiedliwość, ponieważ oni uważali, że akurat ten okręg przejmą".

Równocześnie Morawska-Stanecka zaznaczyła, że nie boi się ponownego liczenia głosów, bo - jak podkreślała - wie, w których miastach i obwodach wygrała.

Zwróciła jednak uwagę, że skargi PiS rozstrzygała będzie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego - czyli jedna z nowych izb SN, powołana przez Prawo i Sprawiedliwość i obsadzona przez nową Krajową Radę Sądownictwa.

Jak przekonywała wiceprezes Wiosny: przed takimi właśnie sytuacjami ostrzegali ludzie protestujący w obronie niezależności sądownictwa.

Jako demokratyczna opozycja wygraliśmy wybory w Senacie i nic nie może tego zmienić, jako demokratyczna opozycja będziemy się trzymać razem i będziemy jednością, i my w końcu wygramy - wygramy wszędzie - oświadczyła również Morawska-Stanecka.

Jestem przekonana, że decyzja wyborców zostanie przez Prawo i Sprawiedliwość w konsekwencji uszanowana - podkreśliła.

Sekretarz generalny Wiosny Krzysztof Gawkowski zapowiedział natomiast, że lewica zrobi wszystko, by uczestniczyć w przeliczaniu głosów.

Wyślemy swoich obserwatorów, jeżeli trzeba będzie każdy pojedynczy głos zliczać. Będziemy też apelować do opinii publicznej. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość będzie chciało łamać kręgosłup demokracji, będzie chciało oszukać wyborców, którzy oddali głos, będziemy apelowali: bądźcie z nami na ulicach - ogłosił.

Nie ma mowy i nie ma zgody na to, aby w sposób niezgodny z prawem łamać rozstrzygnięcia wyborcze - podkreślił poseł-elekt.