Premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie opublikowanym w głównym portalu Bloomberg L.P. bronił nowelizacji ustawy o IPN. Premier stwierdził, że międzynarodowe protesty wobec tej ustawy obnażają tylko narastającą falę "antypolonizmu".

REKLAMA

Wywiad z premierem Mateuszem Morawieckim został opublikowany w czwartek w głównym portalu Bloomberg L.P., organizacji medialnej specjalizującej się w doniesieniach i analizach gospodarczych, utworzonej przez byłego burmistrza Nowego Jorku Michaela Bloomberga.

Wywiad został zatytułowany: "Przesłanie Polski do świata w dyskusji o Holocauście: chodzi o was, nie o nas".

Premier podkreślił, że nowelizacja ustawy o IPN "jest konieczna, aby bronić honoru i wizerunku Polski". Nie wykluczył, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego mogą wprowadzić pewne zmiany w ustawie, jednak - jego zdaniem - nie będą one miały zasadniczego znaczenia.

Zdaniem Morawieckiego sędziowie TK mogą zwrócić “uwagę na nieporozumienia, niewłaściwie sformułowania, czy poprosić o wyjaśnienie niektórych terminów". Jednak takie usterki nowelizacji - zdaniem premiera - zostaną "szybko poprawione przez parlament".

Potrzeba zdecydowanej polityki

Premier stanowczo zapowiedział, "że nic nie powstrzyma wysiłków jego rządu zmierzających do naprawienia (wizerunku) Polski", do których zaliczył "ustawę kryminalizującą sugestie, iż Polska była w jakikolwiek sposób odpowiedzialna za ludobójstwo."

Z polskiego punktu widzenia sytuacja się pogarsza(...) Niektórzy ludzie mówią, że Polacy byli gorsi od nazistów co jest całkowicie błędnym przedstawieniem faktów, całkowitym niezrozumieniem historii tego co się stało na polskiej ziemi - podkreślił Morawiecki.

Premier użył terminu "antypolonizm", który jak powiedział "wyjaśnia potrzebę bardziej zdecydowanej polityki".

Morawiecki przypomniał, że poprzednik Donalda Trumpa w Białym Domu, demokrata Barack Obama, podczas ceremonii uhonorowania pośmiertnie Jana Karskiego najwyższym, amerykańskim odznaczeniem cywilnym Prezydenckim Medalem Wolności 29 maja 2012 roku użył określenia "polskie obozy śmierci".

Jeśli prezydent Stanów Zjednoczonych mówi takie rzeczy, jest to dla mnie sygnałem alarmowym, że coś powinno być zmienione - podkreślił premier.

Użycie przez prezydenta Baracka Obamę określenia "polskie obozy śmierci" (ang. polish death camps) - jak powiedział Morawiecki - jest przykładem "nabierania na sile antypolonizmu z powodu braku reakcji ze strony Polski, lub słabości takiej reakcji przez ostatnie 10 lat."

Po protestach władz Polski, prezydent Obama w liście wystosowanym do Prezydenta Rzeczypospolitej 31 maja 2012 roku napisał, że "żałuje tego błędu" i wyraził nadzieję, że "przyszłe pokolenia będą znały prawdę". Obama podkreślił w swoim liście, że Polska była "krajem brutalnie okupowanym przez Niemcy".

Dziennikarze Bloomberg L.P. nieprecyzyjnie scharakteryzowali Jana Karskiego jako "Polaka, który pomógł powiedzieć światu o niemieckich planach zabicia europejskich Żydów".

W istocie, w powszechnej opinii historyków Holokaustu, misja Jana Karskiego, emisariusza polskiego państwa podziemnego, była jedną z pierwszych prób zwrócenia uwagi przywódców Zachodu, w tym przywódców diaspory żydowskiej w Stanach Zjednoczonych, nie - jak utrzymują dziennikarze Bloomberg L.P. - na "niemieckie plany zabicia europejskich Żydów", ale na prowadzoną przez Niemców na ziemiach okupowanej przez III Rzeszę Polski systematyczną, zaplanowaną eksterminację europejskich Żydów.

Trzej dziennikarze Bloomberg L.P., którzy mieli okazję przeprowadzić wywiad z premierem Morawieckim, przypomnieli, że “do tej pory Stany Zjednoczone pod administracją prezydenta Donalda Trumpa wspierały polskie działania będące wyzwaniem dla Unii Europejskiej". Jednak Departament Stanu stwierdził niedawno, że "prawo o Holokauście może zaszkodzić strategicznym interesom Polski, która jest członkiem NATO".

"Nacjonalistyczni przywódcy Polski"

Dziennikarze portalu wspomnieli także o internetowym spocie Fundacji Rodziny Ruderman, w którym wezwano aby Stany Zjednoczone z powodu "ustawy o Holokauście zawiesiły" stosunki dyplomatyczne z Polską.

Odrzucenie stanowiska światowej opinii pokazuje jak daleko w ciągu ostatnich dwóch lat posunęli się nacjonalistyczni przywódcy Polski, aby odejść od głównego nurtu europejskiej polityki. Tego rodzaju narracja "my przeciwko nim", wytworzona przez rządzącą partię Prawo i Sprawiedliwość, pokazuje w ostrych zarysach w jaki sposób polityczne siły na wschodzie Europy - od Warszawy do Pragi i Budapesztu - utrwaliły ciągu prawie trzech dekad od upadku komunizmu nowy rodzaj podziału na kontynencie - czytamy w komentarzu do wywiadu premiera.

Dziennikarze portalu argumentują , że do objęcia w roku 2015 rządów przez "Prawo i Sprawiedliwość" termin "antypolonizm" był używany przez bardziej radykalne nacjonalistyczne grupy, aby pokazać podporządkowanie kraju zachodnim potęgom. Sugerują oni, że użycie terminu "antypolonizm" przez przedstawicieli obecnego rządu umacnia wizerunek rządzącej partii jako "obrońców zwykłych obywateli przeciw globalnym elitom", co pomogło - ich zdaniem - Partii Prawo i Sprawiedliwość "zyskać na popularności po pierwszych dwóch latach jej rządów" .

Dziennikarze portalu napisali, że wykształcony na zachodnich uczelniach Mateusz Morawiecki, został desygnowany na premiera przez Jarosława Kaczyńskiego, który "jest głównym mocodawcą w Polsce" . Zadaniem Morawieckiego była poprawa zewnętrznych relacji Polski oraz stworzenie "nowego modelu wzrostu polskiej gospodarki".

Zamiast (realizacji tych celów) spędził on większość swojego czasu w ostatnim okresie - bez większego powodzenia - na próbach złagodzenia zajadłych sporów wokół ustawy o Holokauście - czytamy w portalu.

Premier Morawiecki "nieumyślnie podsycił te spory w ubiegłym tygodniu wymieniając - razem z Niemcami, Ukraińcami, Rosjanami i Polakami - Żydów jako sprawców zbrodni popełnionych w okresie nazistowskim" - konstatują dziennikarze Bloomberg L.P.

(az)