Pandemia koronawirusa doprowadziła na skraj bankructwa regionalne porty lotnicze. "W polskiej branży lotniczej zagrożone są tysiące miejsc pracy. Niektóre lotniska już raportują, że grozi im utrata płynności finansowej" - alarmuje Związek Regionalnych Portów Lotniczych.

REKLAMA

Wśród dużych lotnisk regionalnych, tych które obsłużyły w zeszłym roku ponad miliona pasażerów cięcia najbardziej dotknęły porty w Poznaniu, podwarszawskim Modlinie, Wrocławiu, Katowicach i Gdańsku. Na każdym z tych lotnisk pojawiło się ponad sześćdziesiąt procent podróżnych mniej. W mniejszych portach lotniczych kryzys najbardziej dotkliwy jest w Rzeszowie, Bydgoszczy i Lublinie. Zakaz lotów do Polski obowiązywał przez sto osiem dni, w tym czasie lotniska były praktycznie odcięte od przychodów alarmuje Związek Regionalnych Portów Lotniczych.

Porty lotnicze przede wszystkim czekają na obiecane, bezpośrednie wsparcie finansowe ze strony rządu. Pod koniec maja wiceminister infrastruktury Marcin Horała obiecywał prawie sto czterdzieści trzy miliony złotych do podziału między czternaście działających portów lotniczych. Pieniędzy wciąż nie ma, trwa proces notyfikacji pomocy publicznej w Brukseli. Wiceminister infrastruktury obiecuje, że rząd "lada moment" będzie mógł wypłacić dotację dla regionalnych portów lotniczych. Zamknęliśmy wielomiesięczny proces negocjacji z Unią Europejską, żeby to wsparcie nie było niedozwoloną pomocą publiczną - tłumaczy Marcin Horała.

W rozmowie z RMF FM Marcin Horała przyznaje, że konieczna była nowelizacja ustawy o traczy antykryzysowej. Ponieważ ten proces się przeciągał, to zaproponowaliśmy nowelizację do ustawy o tarczy 2.0, z której wynikał ten mechanizm. Ta nowelizacja już przeszła przez Sejm, Senat. teraz podpis prezydenta - zapewnia polityk.

Nowa ustawa zakłada, że na pomoc będą mogły liczyć te porty, które będą w stanie udokumentować, że rzeczywiście poniosły straty w czasie przymusowego przestoju ruchu lotniczego. To oznacza, że z listy lotnisk, które dostaną rządową pomoc mogą wypaść te, które miały niższe koszty utrzymania w czasie pandemii, niż przed jej wybuchem. Chodzi o Łódź, Lublin, Zieloną Górę, czy Olsztyn.

Przedstawiciele Związku Regionalnych Portów Lotniczych podkreślają, że bezpośrednie dofinansowanie nie wystarczy. Konieczny jest wieloletni program wsparcia i rozwoju portów regionalnych, bo kryzys w branży lotniczej wywołany koronawirusem jest głęboki i powrót do dawnego poziomu ruchu pasażerskiego może potrwać nawet cztery lata.

Kraków - Balice

Dramatyczna jest m.in. sytuacja drugiego co do wielkości lotniska w Polsce - portu lotniczego w Krakowie - Balicach. We wrześniu z usług krakowskiego lotniska skorzystało 247 095 pasażerów - to o 69 proc. mniej pasażerów niż przed rokiem. Jak przyznają władze lotniska już jest źle, a nadchodzący sezon zimowy będzie prawdopodobnie najtrudniejszym w historii portu lotniczego.

Od początku roku do końca września obsłużono tu 2,3 miliona pasażerów, to o połowę mniej niż w roku ubiegłym. Mamy czas bezwzględnych oszczędności i minimalizacji kosztów w każdym obszarze - mówi Natalia Vince z Kraków Airport.

We wrześniu z usług lotniska skorzystało 247 tysięcy pasażerów. To o 69 proc. mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Ale wakacje pokazały, że zaufanie do lotów powraca. Pasażerowie dostosowali się do obostrzeń sanitarnych i w lipcu i sierpniu latali do kierunków południowych. Będziemy obserwować, jak funkcjonuje turystyka biznesowa, city break tak charakterystyczne dla Krakowa i turystyka religijna - dodaje Vince.

Kryzys dotyka także wszystkie firmy powiązane z funkcjonowaniem lotniska, jak sklepy, parkingi, firmy transportowe, czy linie lotnicze. W samym terminalu do tej pory nie otworzono wszystkich sklepów i restauracji. Krakowskie lotnisko jak do tej pory było najszybciej rozwijającym się portem lotniczym w Polsce. Mimo kryzysu nie rezygnuje jednak z rozbudowy terminala pasażerskiego i nowej drogi startowej.

Poznańska Ławica z deficytem

Do 40 milionów złotych może do końca tego roku wzrosnąć strata portu lotniczego im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu. Lotnisko na poznańskiej Ławicy latem obsłużyło o 60 proc. mniej samolotów, niż w tym samym okresie przed rokiem. Taka sytuacja dla lotniska oznacza zwolnienia, albo ograniczenia w wymiarze pracy. Wiadomo, że redukcja dotknie na razie około 20 proc. załogi.

Wstrzymana zostanie również rozbudowa terminala odlotów, która miała być najpoważniejszą inwestycją poznańskiego portu w tym roku. Od stycznia, Ławica obsłużyła jedynie 592 tys. Pasażerów, przy czym plan zakładał ruch na poziomie blisko dwóch milionów osób.

Kryzys pogłębiają też odszkodowania, które zarząd lotniska wypłaca okolicznym mieszkańcom z racji tzw. obszaru ograniczonego użytkowania. Chodzi o hałas, który generują samoloty, a co za tym idzie, w okolicy spadają ceny gruntów i nieruchomości.

Tylko w tym roku odszkodowania z tego tytułu sięgną 20 mln zł. Dla porównania - jak przekonują władze Ławicy - w Poznaniu odszkodowania były kilkudziesięciokrotnie wyższe niż w Warszawie.

Mniej startów i lądowań w Pyrzowicach

Katowice Airport w Pyrzowicach, jak cała branża lotnicza na świecie, dotkliwie odczuwa skutki pandemii. Wyraźnie widać to w statystykach. W ubiegłym roku z siatki połączeń skorzystało tam rekordowe ponad 4 mln 800 tysięcy podróżnych. Z powodu pandemii do końca tego roku w sumie podróżujących ma tam być o ponad połowę mniej.

Spadek jest ogromny. W tym roku z czarterów w wakacje skorzystało 267 tysięcy pasażerów. W czasie ubiegłorocznych wakacji było ich prawie 3 razy więcej. Tylko w sierpniu, a to był drugi pełny miesiąc obsługi pasażerów na tym lotnisku po zniesieniu zakazu lotów, podróżujących było aż o nieco ponad 60 procent mniej niż przed rokiem. Z tego powodu na lotnisku znacząco spadła też m.in. liczba startów i lądowań samolotów. W sierpniu było niespełna 3 tysiące takich operacji. To o prawie 2 tysiące mniej niż rok wcześniej.

Mimo problemów, dwie ważne inwestycje są realizowane. Chodzi o rozbudowę terminala oraz płyty postojowej.

Dobra wiadomość jest też taka, że pod koniec października, po ponad siedmiu miesiącach przerwy, swoje regularne loty z Pyrzowic do Frankfurtu wznawia Lufthansa.

Olsztyn - Szymany

W styczniu i lutym port lotniczy Olsztyn - Mazury - Szymany odnotowywał przyrost pasażerów odpowiednio o 35 proc. i prawie 12 proc.. Następne miesiące przynosiły już spadki. W maju liczba odprawianych pasażerów spadła o 99,4 proc. Od trzech miesięcy liczba ta utrzymuje się na poziomie 41-44 proc. W wyniku pandemii zawieszone zostały m.in. loty biznesowe firmy Michelin Polska S.A., które odbywały się regularnie przed wprowadzeniem zakazu lotów. Jeśli kolejne ograniczenia w ruchu lotniczym nie zostaną wprowadzone, przewidujemy obsłużenie ok. 86 tys. pasażerów do końca 2020 roku. Jest to spadek o - 44,5 proc. w porównaniu z rokiem 2019, kiedy to z lotniska Olsztyn-Mazury skorzystało 154 319 podróżnych - mówi marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Gustaw Marek Brzezin.

Przez pandemię niestety nie obyło się bez zwolnień. W okresie od 13 marca do 9 października zwolniono łącznie 21 osób.

Największym problemem jest stabilność połączeń. Problemy Portu Lotniczego Lublin

Rozbudowali terminal odlotów, bo rosła liczba połączeń i pasażerów. Styczeń i luty - te miesiące były lepsze od poprzedniego roku o prawie 16 proc. i taki miał być trend. rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. To realia Portu Lotniczego Lublin, gdzie - podobnie jak w innych polskich miastach - z powodu pandemii dramatycznie spadła liczba połączeń.

Porównując od lutego do września spadek wynosi aż 58 proc. We wrześniu tego roku lotnisko obsłużyło blisko 15 300 pasażerów, a rok wcześniej było ich ponad 34 tys.

Największym problemem jest stabilność połączeń. Niepewność sytuacji i planowanie praktycznie z dnia na dzień - przyznaje Piotr Jankowski, rzecznik lubelskiego portu. I np. w jednym tygodniu pięć lotów do Anglii, a w drugim tylko jeden. I to jest niezależne od lotniska - dodaje rzecznik.