LOT odwołał wszystkie swoje rejsy do godziny 2. nad ranem we wtorek. Do tego czasu żaden samolot polskiego przewoźnika nie wystartuje z żadnego lotniska, ani krajowego, ani zagranicznego. W tej chwili nad Polską możliwe są tylko loty tranzytowe, czyli bez lądowania.

REKLAMA

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej ponownie podjęła decyzję o zamknięciu przestrzeni powietrznej nad Polską, w związku z nieustającym zagrożeniem wynikającym z obecności pyłu wulkanicznego w atmosferze - podkreślił LOT w wydanym komunikacie.

W tej chwili otwarta jest tylko przestrzeń powietrzna powyżej wysokości ok. 6,5 km. Nie można jednak ani startować, ani lądować. Kolejna decyzja która przedłuży blokadę lub otworzy przestrzeń powietrzną ma zapaść o godzinie 16.

PAŻP decyzję o zamykaniu i częściowym otwieraniu polskiego nieba podejmuje od czwartku, po tym, jak pyły wydobywające się z wulkanu Eyjafjoell na Islandii zanieczyściły atmosferę, drastycznie ograniczając widoczność. Popioły wulkaniczne mogą zagrażać bezpieczeństwu ruchu lotniczego.

Lepiej nie będzie

Nie ma szans, by wulkaniczny pył opuścił polskie niebo przed końcem tygodnia - wynika z prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Żeby niepokojące prognozy się zmieniły, cyrkulacja musiałaby się kompletnie zmienić, czyli sposób, kierunek i prędkość napływania powietrza nad Polskę albo gdyby z wulkanu przestały się wydobywać zanieczyszczenia na aż taką wysokość.

Jednak, jeżeli wulkan nadal będzie aktywny, będzie wyrzucał zanieczyszczenia na tak dużą wysokość, ta cyrkulacja, której się spodziewamy w najbliższym tygodniu, niestety nie jest dla nas sprzyjająca.

Przestrzeń powietrzna nad Polską pozostaje zamknięta. Polska Agencja Żeglugi powietrznej nie zmienia swoich porannych decyzji. Należy się przygotowywać na to, że do końca tygodnia żaden samolot pasażerski do Polski nie przyleci, ani nie odleci.