Wszystkie trzy polskie drużyny przegrały pierwsze mecze 1. rundy fazy play off Ligi Mistrzów siatkarzy. Asseco Resovia Rzeszów uległa Azimutowi Modena 2:3, a ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów po 1:3 - odpowiednio - Biełogorje Biełgorod i Cucine Lube Civitanovie.

REKLAMA

Resovia i Skra podejmowały rywali, a ZAKSA grała na wyjeździe. Będący najbliższej zwycięstwa rzeszowianie rewanż w Modenie rozegrają 23 marca. Dzień wcześniej kędzierzynianie podejmą Biełogorje, a ekipa z Bełchatowa zagra w Italii.

Asseco Resovia - Azimut Modena

Asseco Resovia Rzeszów przegrała z włoskim zespołem Azimut Modena 2:3 (25:23, 19:25, 27:25, 19:25, 12:15) w pierwszym meczu 1. rundy play off Ligi Mistrzów siatkarzy. Rewanż - 23 marca.

W pierwszym secie skazywani na pożarcie gracze Resovii wypracowali przewagę 10:6. Goście w połowie partii doprowadzili do remisu, ale zmobilizowani gospodarze ponownie odskoczyli (18:14). Zacięta końcówka także należała do nich.

W drugiej odsłonie zespoły wymieniały się prowadzeniem. Siatkarze z Włoch w decydującym momencie zdobywali kluczowe punkty i doprowadzili do remisu w całym spotkaniu.

Po zażartej walce w trzeciej partii skuteczniejsi byli podopieczni trenera Andrzeja Kowala. Pomógł im w tym nieco Maxwell Philip Holt, po którego zagraniu przy setbolu piłka zatrzymała się na siatce i wróciła na stronę Modeny. W ostatniej akcji amerykański środkowy został zablokowany przez Piotra Nowakowskiego. Zawodziła też największa gwiazda gości - Earvin Ngapeth. Francuz błyszczący zazwyczaj zarówno w ataku, jak i na zagrywce w tej fazie pojedynku popełniał błędy w obu elementach.

Ekipa z Italii podniosła się jednak i doprowadziła do tie-breaka. Ten przyniósł sporo emocji. Wydawało się, że będzie jednostronny, gdy goście odskoczyli na 7:2. Później na tablicy widniał wynik 12:8 dla nich i część kibiców rzeszowian straciła już nadzieje. W głównym stopniu dzięki dobrej zagrywce Francuza Thibaulta Rossarda podopiecznym trenera Andrzeja Kowala udało się doprowadzić do remisu (12:12).

Końcówka należała jednak do rywali, wśród których prym wiedli Earvin Ngapeth i Nemanja Petric. Rzeszowianie zaś nie ustrzegali się błędów, które sporo ich kosztowały.

Asseco Resovia fazę grupowa zakończyła na trzeciej pozycji. Występująca w grupie B tegorocznych rozgrywek LM Resovia dwukrotnie uległa w trzech setach Cucine Lube Civitanova. W spotkaniach z Berlin Recycling Volleys wygrała 3:2 w Rzeszowie oraz przegrała 2:3 na wyjeździe. Wygrała natomiast oba mecze z mistrzem Czech Dukla Liberec.

Azimut Modena to czterokrotny zwycięzca LM. 12 razy zdobył mistrzostwo Włoch oraz puchar tego kraju. Trzykrotnie był też triumfatorem Superpucharu Włoch. W obecnej edycji LM zajął pierwsze miejsce w swojej grupie, m.in. dwukrotnie pokonał Skrę Bełchatów.

Biełogorje - ZAKSA 3:1

Siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle przegrali w Rosji z Biełogorje Biełgorod 1:3 (25:13, 21:25, 23:25, 20:25) w pierwszym meczu 1. rundy fazy play off Ligi Mistrzów. Rewanż w Polsce - za tydzień.

Na początku spotkania w poczynaniach gospodarzy było sporo nieporadności. ZAKSA prowadziła 4:0, a w polu zagrywki błyszczał Mateusz Bieniek. W dalszej części seta kędzierzynianie, w których składzie wciąż brakuje kontuzjowanego Kevina Tillie, systematycznie powiększali przewagę (15:7, 22:10), a ich wygrana w tej partii ani przez chwilę nie stała pod znakiem zapytania. Bezsilne były największe gwiazdy Biełogorje - mierzący 2,18 m Dmitrij Muserski, kapitan Taras Chtiej oraz 41-letni Siergiej Tietiuchin.

Dotkliwa porażka w inauguracyjnej odsłonie wyraźnie zmobilizowała rosyjską drużynę. Do połowy seta walka była wyrównana, a z dobrej strony w ekipie z Biełgorodu pokazywał się - zarówno w ataku, jak i na skrzydle - Maksym Żygałow. Jego zespół prowadził 18:13, ale wówczas ciężar odpowiedzialności za zdobywanie punktów w drużynie gości wziął na siebie Sam Deroo. W dużym stopniu dzięki niemu po chwili był remis.

Końcówka należała jednak do Biełogorje. Zawodnicy tego klubu wzmocnili zagrywkę, z której przyjęciem nie radzili sobie gracze Zaksy. Ostatnie pięć punktów było efektem zepsutych zagrywek.

Kędzierzynianie odskoczyli w trzecim secie na 18:14. W międzyczasie rozgrywający Benjamin Toniutti zatrzymał pojedynczym blokiem Tietiuchina, a środkowy Łukasz Wiśniewski zaatakował z piątej strefy. Dobrze spisywał się też atakujący Dawid Konarski. Po raz kolejny mistrzom Polski we znaki dała się potężna zagrywka rywali. Na koniec sędziowie uznali, że Konarski uniósł piłkę i Biełogorje prowadziło w całym meczu 2:1.

Czwarta partia miała wyrównany przebieg tylko do stanu 11:11. Później zmagania przebiegały po myśli Biełogorje. ZAKSA, gdy w polu serwisowym był Jan Jereszczenko, miała problemy z rozegraniem akcji. Swoje dołożył też swoimi zagrywkami Żygałow. W ataku kilkakrotnie pokazał się z dobrej strony Tietiuchin. Kędzierzynianie nie byli w stanie wyprowadzić skutecznej kontry, co złościło trenera Ferdinando De Giorgiego.

Drużyna z Biełgorodu w LM (pod tym szyldem funkcjonują od sezonu 2000/01) triumfowała trzykrotnie (2003, 2004 i 2014).

By awansować do drugiej rundy play off, kędzierzynianie muszą wygrać 3:0 lub 3:1 oraz rozstrzygnąć na swoją korzyść późniejszego tzw. złotego seta. Biełogorje wystarczy wygrać dwa sety, by przejść do kolejnego etapu rywalizacji.

Zwycięzca tej pary na ostatnim etapie walki o występ w Final Four zmierzy się z rosyjskim Zenitem Kazań lub Knack Roeselare. Obrońcy tytułu we wtorek pokonali belgijski zespół 3:0.

PGE Skra - Cucine Lube 1:3

Siatkarze PGE Skry Bełchatów przegrali w Łodzi z włoskim zespołem Cucine Lube Civitanova 1:3 (21:25, 25:21, 23:25, 21:25) w pierwszym meczu 1. rundy play off Ligi Mistrzów. Rewanż we Włoszech zaplanowano na 22 marca.

Trudna przeprawa czekała drużynę z Bełchatowa w pierwszej rundzie fazy pucharowej LM. Do łódzkiej Atlas Areny przyjechał bowiem zespół, który w rywalizacji grupowej łatwo poradził sobie m.in. z Asseco Resovią Rzeszów (dwa razy po 3:0), a w jego składzie są siatkarskie gwiazdy, m.in. Kubańczyk z włoskim paszportem Osmany Juantorena, Bułgar Cwetan Sokołow, Amerykanin Micah Christenson czy uznawany za najlepszego libero na świecie Francuz Jenia Grebennikov.

Gospodarze zamierzali podjąć wyzwanie, ale choć nieźle zaczęli pierwszego seta (4:2), z czasem coraz więcej atutów pokazywali przyjezdni. Dobrze spisywali się na zagrywce i w obronie. W ataku zaś ton nadawała trójka skrzydłowych - Sokołow, Juantorena i Jiri Kovar. Kroku próbował dotrzymywać im tylko dobrze dysponowany Mariusz Wlazły.

W efekcie wyrównana gra toczyła się do stanu 11:11, a losy partii rozstrzygnęły się po autowym ataku Bułgara Nikołaja Penczewa, po którym Cucine Lube prowadziło 19:15. Czteropunktową przewagę goście utrzymali do końca.

Dużo lepiej podopieczni trenera Philippe Blaina zaprezentowali się w drugiej odsłonie. Przede wszystkim poprawili się środkowi i ważne punkty zdobywał Srecko Lisinac. Po zagrywce Serba gospodarze prowadzili 14:8 i - mimo zrywu przyjezdnych - skutecznie prezentowali się też w pozostałej części seta. Na siatce zablokowali m.in. Juantorenę (21:17) i Sokołowa (23:19), a ostatni punkt zdobył Karol Kłos.

W kolejnej partii ponownie niemałe możliwości prezentowały największe gwiazdy ekipy z Italii i po ataku Juantoreny goście prowadzili 13:8. Przy zagrywce Penczewa bełchatowianie zdobyli jednak sześć punktów z rzędu, dzięki czemu zrobiło się 14:13. Od tej pory gra toczyła się punkt za punkt, lecz w decydujących piłkach pomylili się Michał Winiarski i Wlazły.

W czwartym secie nadzieje PGE Skry na korzystny rezultat odebrali m.in. Dragan Stankovic, Sokołow i Juantorena. Po ich punktach goście odskoczyli na bezpieczny dystans (16:12) i mimo ambitnej postawy bełchatowian bez większych kłopotów zapewnili sobie wygraną.

(pj)