Unijni ministrowie odpowiedzialni w swoich rządach za kwestie energetyki, którzy obradowali we wtorek w Brukseli, nie osiągnęli porozumienia w sprawie ceny maksymalnej na gaz. "Wszyscy mamy déjà vu" - powiedziała po spotkaniu minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

REKLAMA

Saga o cenie maksymalnej na gaz - odcinek kolejny. Widzieliśmy się już wielokrotnie. Wszyscy mamy déjà vu. I ta dzisiejsza Rada to był też swoisty rodzaj déjà vu - powiedziała Anna Moskwa.

Wydaje się, że za każdym razem jesteśmy coraz bliżej kompromisu, natomiast kiedy dochodzimy do tej faktycznej ceny, to są państwa - możemy sobie wyobrazić, które - (co do których) nie wiemy czy to samo rozumieją przez cenę maksymalna, co my. Wydaje się, że chcą tę cenę maksymalną - wysoką - na rynku zapewnić. A może niekoniecznie zadbać o interes przemysłu europejskiego, interes Europejczyków - ubolewała polska minister. Przypomniała, że w Polsce za 60 proc. zużycia gazu odpowiada przemysł.

Nie ma sensu takie długie dyskutowanie, kiedy my tego rozwiązania potrzebujemy już. Zatrzymaliśmy się dzisiaj na cenie. Na stole pojawiło się 160 euro (za MWh). Wiele państw to poparło. Wydaje się to już być racjonalną propozycją. Będziemy w tym kierunku szli. I drugi element dyskusji to jest pytanie: które rynki obejmujemy? Na dzisiaj jest tylko TTF, więc ten holenderski rynek, holenderska giełda, ale to nie jest jedyny rynek. Jest wiele innych. My absolutnie nie rozumiemy dlaczego pozostałe rynki są wykluczone. Dzisiaj to zgłosiliśmy - relacjonowała szefowa resortu środowiska.

Kiedy porozumienie?

Jak poinformowała, w najbliższy poniedziałek, 19 grudnia, ma być ostateczne głosowanie nad przyjęciem dokumentu i też odniesienie do postulatu włączenia wszystkich rynków.

Cieszymy się z jednej rzeczy, że jako Polska nie czekaliśmy na tę cenę maksymalną, bo widzimy gdzie byśmy dzisiaj byli. Przyjęliśmy rozwiązania krajowe. Senat się zajmie ustawą o cenie, którą w Polsce wprowadziliśmy jako cenę maksymalną - 200 złotych za MWh dla gospodarstw domowych, szkół, szpitali, wszystkich podmiotów wrażliwych - przypomniała Moskwa.

Minister wyraziła jednak nadzieję, że w ciągu najbliższego tygodnia kolejne elementy porozumienia się odblokują.

Byliśmy już dzisiaj blisko. Znowu wróciła dyskusja o kwocie. Wszyscy wiemy, która gospodarka może sobie pozwolić na zakupy drogiego gazu. I po raz kolejny ta sąsiadująca z nami gospodarka była tym podmiotem blokującym. Czekamy aż nasi sąsiedzi do poniedziałku przemyślą temat i nie będą blokowali. Wydaje się, że (najbliższa) Rada Europejska nie będzie się tym zajmować. Państwa na poziomie ministrów ds. energii są w stanie te decyzje podjąć. Większość (kwestii) już mamy uzgodnioną, te dwa elementy pozostają na stole - podkreśliła Anna Moskwa.

Węgry nie chcą limitu

Wcześniej o porażce negocjacji poinformował węgierski minister dyplomacji Peter Szijjártó, który przy okazji stwierdził, że pułap cen gazu to "zły pomysł".

Zwłaszcza w przypadku Węgier, ponieważ nie biorąc pod uwagę naszej szczególnej sytuacji wynikającej z położenia geograficznego, może to łatwo zagrozić bezpieczeństwu dostaw energii do naszego kraju - przekazał.

Pod koniec listopada Komisja Europejska zaproponowała możliwe rozwiązanie w sprawie maksymalnej ceny rosyjskiego gazu. Zgodnie z jej planem limit ceny gazu zostałby ustalony na poziomie 275 euro za megawatogodzinę. Mechanizm zostanie uruchomiony, jeśli kontrakty terminowe na holenderskiej giełdzie TTF przekroczą ten poziom przez dwa tygodnie.