Po ponad pół roku od orzeczenia TK ponad 650 Polek zdecydowało się na przerwanie ciąży za granicą, a ponad 10 tys. kobiet zdecydowało się na aborcję farmakologiczną; państwo udaje, że aborcji nie ma i uważa, że nie ma problemu - podkreślały w czwartek posłanki Lewicy.

REKLAMA

Lewica zorganizowała w czwartek w Sejmie spotkanie m.in. z kobietami, przedstawicielami organizacji kobiecych i lekarzami poświęcone skutkom wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów aborcyjnych.

Po spotkaniu na konferencji prasowej posłanka Lewicy Wanda Nowicka powiedziała, że po ponad pół roku od wydawania wyroku TK "sytuacja jest dramatyczna". Wskazała, że po wyroku TK aborcje w Polsce nadal są wykonywane, ale poza systemem ochrony zdrowia. Jak dodała, kobietom odmawia się nie tylko możliwości przerwania ciąży, ale też przeprowadzenia badań prenatalnych.

Katarzyna Kotula (Lewica) podkreśliła, że przez ostatnie pół roku, od orzeczenia TK ponad 650 Polek zdecydowało się na przerwanie ciąży za granicą głównie w Niemczech i Czechach. Dodała, że 10 tys. kobiet zdecydowało się na aborcję farmakologiczną w pierwszym trymestrze ciąży tylko w ciągu ostatniego pół roku. A ponad 200 kobiet zdecydowało się na aborcję farmakologiczną w drugim trymestrze - zaznaczyła.

Numer do Aborcji bez Granic, który także upowszechniały organizacje, stowarzyszenia i ruchy kobiece to numer, na który zadzwoniło 18 tys. kobiet tylko w ciągu ostatniego pół roku - zauważyła Kotula.

Podkreśliła, że zaostrzenie przepisów aborcyjnych dotyka przede wszystkim kobiety w trudnej sytuacji społecznej i finansowej. Państwo udaje, że aborcji nie ma, państwo uważa, że nie ma problemu. Mamy tak naprawdę więcej zabiegów aborcji i mniej badań prenatalnych - zaznaczyła posłanka Lewicy.

Wiceszefowa klubu Lewicy Magdalena Biejat dodała, że lekarze boją się pomagać kobietom ze względu na ewentualne oskarżenie o popełnienie przestępstwa.

Ustawa ratunkowa, którą złożyłyśmy dzień po wydaniu tzw. wyroku TK ws. aborcji ma zasypać tę przepaść między lekarzami i kobietami, ma dać minimum bezpieczeństwa i minimum poczucia sprawiedliwości i kobietom, i lekarzom, ma stworzyć szansę, by lekarze mogli działać w imieniu swoich pacjentek - powiedziała Biejat.

Wzywamy wszystkich, również spoza parlamentu do jej poparcia. Każdy głos, czy w postaci maila, czy wiadomości w mediach społecznościowych czy w postaci telefonu do biura poselskiego to głos za kobietami, za większą sprawiedliwością, za naszym bezpieczeństwem - apelowała Biejat.

Projekt tzw. ustawy ratunkowej, przygotowany przez Lewicę, depenalizuje pomoc przy aborcji. Obecnie grozi za to do 3 lat pozbawienia wolności.

Przepisy antyaborcyjne w Polsce zostały zmienione na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października ubiegłego roku.

Wcześniej obowiązująca od 1993 r. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, określana tzw. kompromisem aborcyjnym, zezwalała na dokonanie aborcji w trzech przypadkach: w sytuacji, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (gwałt, kazirodztwo) oraz w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

To ta ostatnia przesłanka została uznana przez TK za niekonstytucyjną, co wywołało falę protestów w całym kraju. Przepis ten utracił moc wraz z publikacją orzeczenia TK 27 stycznia.