Szef rosyjskiej dyplomacji odwrócił się plecami do Johna Kerry'ego i odszedł - taka była reakcja szefa rosyjskiej dyplomacji na prośbę amerykańskiego sekretarza stanu. Chodziło o pomysł bezpośrednich rozmów rosyjsko-ukraińskich.

REKLAMA

Kulisy wczorajszej narady w Paryżu ujawnia francuska prasa. Wielu komentatorów wątpi, że na dzisiejszym szczycie w Brukseli przywódcy krajów członkowskich Unii Europejskiej podejmą decyzje o nałożeniu na Rosję sankcji.

Według "Le Figaro" rozmowa w cztery oczy z Johnem Kerrym na tarasie Pałacu Elizejskiego została nagle i bezceremonialnie przerwana przez zdenerwowanego Siergieja Ławrowa. Obaj politycy spotkali się ponownie dopiero po kilku godzinach, ale znów bez rezultatu. W środę wieczorem Ławrow po naleganiach szefa francuskiego MSZ Laurenta Fabiusa powrócił z rosyjskiej ambasady w Paryżu do siedziby francuskiego resortu spraw zagranicznych. Stało się to jednak tylko na chwilę i pod warunkiem, że nie znajdzie się w tym samym pomieszczeniu, co szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Deszczyca.

Przed dzisiejszym szczytem UE w Brukseli "Le Figaro" przypomina, że w poniedziałek Fabius postawił Rosji ultimatum. "Jeżeli w najbliższych godzinach Rosja nie osłabi napięcia na Krymie, podejmiemy decyzję o konkretnych sankcjach" - powiedział wtedy szef francuskiej dyplomacji. Nadsekwański dziennik zauważa, że - podobnie jak podkreślił to po paryskiej naradzie Radosław Sikorski - Rosja nie doprowadziła do "deeskalacji" działań na Krymie. "Le Figaro" twierdzi jednak, że Unia Europejska "idzie rakiem" w stronę sankcji.

Według gazety najbardziej przeciwne sankcjom są Niemcy, których gospodarka jest mocno uzależniona rosyjskiego gazu. Wielka Brytania i Cypr obawiają się sytuacji, w której rosyjscy oligarchowie zaczęliby wycofywać swoje pieniądze z banków tych krajów.

Bardziej przychylna sankcjom jest Francja, która już w poniedziałek wywalczyła, że nie będzie mowy o embargu na broń do Rosji. Mimo wszystko będzie mogła więc sprzedać temu krajowi swoje okręty wojenne typu "Mistral", co da prace tysiącom robotników w stoczni w Saint-Nazaire.