"Kiedyś jeden z ekspertów powiedział, że każda rzecz, której Macierewicz nie rozumie, wymaga wymyślenia kolejnego wybuchu. Tak jest w tym przypadku" – tak były szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek skomentował w rozmowie z RMF FM najnowszy raport ogłoszony przez podkomisję smoleńską Antoniego Macierewicza. "Na ostatnim spotkaniu z rodzinami ofiar prokuratura wyraźnie odcięła się od tego, co mówi Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz" – podkreślił.

REKLAMA

Maciej Lasek - były szef PKBWL, a obecnie poseł Koalicji Obywatelskiej - w rozmowie z reporterem RMF FM Rochem Kowalskim podkreślił, że polscy prokuratorzy już w czasach rządów PiS-u wielokrotnie byli w Smoleńsku, gdzie mieli dostęp do wraku tupolewa i miejsca katastrofy. Dziwnym trafem nie zabrali ze sobą ludzi z podkomisji Antoniego Macierewicza. To pokazuje, że nie uważają ich za osoby, które należałoby dopuścić do miejsca zdarzenia i do dowodów, bo im nie ufają - ocenił.

Lasek odniósł się też do tezy Macierewicza, że tupolew rozbił się w wyniku eksplozji materiałów wybuchowych. Wybuchy Antoniego Macierewicza są wybuchami, których nikt nie słyszał. Rzekomi świadkowie, najczęściej są to świadkowie rosyjscy, którzy są zupełnie niewiarygodni. Polacy, którzy byli na miejscu zdarzenia (...) - nikt nie potwierdza, że doszło do wybuchu. Zagraniczne laboratoria - nie tylko polskie - wykluczają wybuch - wyliczał. Przekonywał też, że twierdzenia Macierewicza, jakoby ładunek wybuchowy został zamontowany w lewym skrzydle w czasie remontu maszyny w Samarze, a potem zdetonowany w Smoleńsku, są nielogiczne.

Rok wcześniej ktoś przewidział, że oni znajdą się 65 m od osi pasa, złamią wszystkie zasady, nie będą stosowali się do komend? - pytał Lasek. Antoni Macierewicz twierdzi, że 100 m przed tą brzozą nastąpił wybuch. Kiedyś jeden z ekspertów powiedział, że każda rzecz, której Macierewicz nie rozumie, wymaga wymyślenia kolejnego wybuchu. Tak jest w tym przypadku - dodał.

Były szef PKBWL zwrócił uwagę, że na ostatnim spotkaniu z rodzinami ofiar katastrofy śledczy odcięli się od teorii o zamachu głoszonych przez Antoniego Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego.

Jarosław Kaczyński dał sygnał do tego, żeby wykorzystać tragedię, która dzieje się na Ukrainie, do podłączenia do tego tragedii, która spotkała Polskę 12 lat temu. Dzisiaj, w czasie kiedy na Rosję putinowską jest słuszny gniew całej społeczności międzynarodowej - wszyscy wiemy, że Putin to zbrodniarz - ocenił Lasek.

To, co robi Jarosław Kaczyński, jest bardzo niebezpieczne. Za tym, co zostało powiedziane dzisiaj, będą musiały iść konkretne działania rządu. Jeżeli one nie będą podjęte to znaczy, że jest to działanie tylko na użytek wewnętrzny elektoratu, który trzeba scementować w trudnych czasach drożyzny, Polskiego Ładu i wszystkiego, co się dzieje - podsumował poseł Koalicji Obywatelskiej.