Obóz dla imigrantów w węgierskim Biscke to zupełnie inne miejsce niż placówka w Kiskunhalas - relacjonuje specjalny wysłannik RMF FM na Węgry, Patryk Michalski. Naszemu dziennikarzowi udało się nie tylko zobaczyć placówkę, ale także porozmawiać z jej mieszkańcami.

REKLAMA

/ fot. Jacek Skóra, RMF FM / RMF FM
/ fot. Jacek Skóra, RMF FM / RMF FM
/ fot. Jacek Skóra, RMF FM / RMF FM
/ fot. Jacek Skóra, RMF FM / RMF FM
/ fot. Jacek Skóra, RMF FM / RMF FM
/ Jacek Skóra (RMF FM) / RMF FM
/ fot. Jacek Skóra, RMF FM / RMF FM
/ fot. Jacek Skóra, RMF FM / RMF FM
/ Jacek Skóra (RMF FM) / RMF FM
/ fot. Jacek Skóra, RMF FM / RMF FM

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Obóz w Biscke to ogrodzony plac na obrzeżach miasta, ale przestrzeń jest bardziej otwarta, bo nie ma już tu drutów kolczastych. Migranci mogą opuszczać placówkę, przechodząc przez specjalną bramkę i odmeldowując się u strażnika.

Trafiłem do obozu w Biscke poprzedniej nocy. Strażnicy przewieźli mnie z serbskiej granicy. Pierwsza noc była całkiem w porządku, chciałbym zostać na Węgrzech - mówi Usaid z Afganistanu w rozmowie z naszym wysłannikiem.

Na miejscu widać bawiące się dzieci. W obozie mieszkają też kobiety, nie tylko z Bliskiego Wschodu. Malia z Indii w rozmowie z naszym dziennikarzem powiedziała, że wszystkich w obozie łączy to, że mają jakieś problemy.

(az)