Justyna Kowalczyk nie zdołała awansować do finału sprintu techniką klasyczną w fińskim Kuusamo. Polka przewróciła się na trasie swojego biegu półfinałowego i nie dała już rady odrobić strat. W całych zawodach, które otwierały cykl Pucharu Świata w sezonie 2014/15, triumfowała Norweżka Marit Bjoergen.

REKLAMA

Wydawało się, że podopieczna trenera Aleksandra Wierietielnego kontroluje sytuację na trasie biegu półfinałowego i bez większych problemów awansuje do finału. Na ostatnim podbiegu prowadziła, ale gdy dotarła do jego szczytu, potknęła się i upadła. Powstałej przez to straty nie zdołała już zniwelować, na mecie zameldowała się jako trzecia. Do pierwszej Marit Bjoergen straciła 1,51 s. Druga była Rosjanka Natalia Matwiejewa (1,14 straty do Norweżki).

Do finałowej rywalizacji kwalifikują się po dwie najlepsze narciarki z każdego półfinału oraz dwie spośród pozostałych z najlepszymi czasami. Wyścig z udziałem Kowalczyk był wolniejszy i "szczęśliwymi przegranymi" okazały się zawodniczki, które zajęły trzecią i czwartą lokatę w pierwszym półfinale.

W decydującym biegu triumfowała Marit Bjoergen, która o 0,45 s wyprzedziła Słowenkę Katję Visnar i o 1,69 s swoją rodaczkę Maiken Caspersen Fallę. To 67. pucharowe zwycięstwo w karierze 34-letniej Norweżki. Żadna inna biegaczka nie ma na koncie tylu triumfów.

Słabo w kwalifikacjach, pewnie w ćwierćfinale

Na mecie swojego biegu ćwierćfinałowego Justyna Kowalczyk zameldowała się jako druga, za Maiken Caspersen Fallą. Na dystansie 1,4 km Polka osiągnęła czas 3.00,28, zaś Falla była od niej szybsza o 1,80 s.

Z kolei w kwalifikacjach podopieczna Aleksandra Wierietielnego zajęła dopiero 26. miejsce. Sześć czołowych lokat przypadło wówczas Norweżkom. Do najlepszej z nich - Ingvild Flugstad Oestberg - Kowalczyk straciła 13,84 s. Marit Bjoergen miała trzeci rezultat.

Poza narciarką z Kasiny Wielkiej żadna reprezentantka Polski nie zdołała awansować do ćwierćfinału. Ewelina Marcisz była w eliminacjach 39., Sylwia Jaśkowiec 52., a Kornelia Kubińska 61.

Występy w inauguracyjnych zawodach Pucharu Świata nie były dotąd mocną stroną Kowalczyk. W latach 2008-12 Polka zajmowała w premierowych biegach cyklu kolejno: siódme, dwunaste, siódme, dziesiąte i dwudzieste siódme miejsce. Przełamanie nastąpiło w poprzednim sezonie, kiedy - jak w tym roku - cykl PŚ rozpoczął się w Kuusamo od sprintu klasykiem. Wówczas podopieczna trenera Wierietielnego była najlepsza.

Ćwierćfinały mężczyzn bez Polaków

Do ćwierćfinałów nie awansował w Kuusamo żaden z trzech Polaków, którzy wystartowali w eliminacjach. Najlepiej spisał się Maciej Staręga, który był 53., a do najszybszego w stawce Rosjanina Aleksandra Panżyńskiego (czas 2.38,35 min) stracił 8,96 s.

Na 77. pozycji sklasyfikowano Jana Antolca, a oczko niżej znalazł się Sebastian Gazurek. W sumie w eliminacjach wystartowało 87 narciarzy.

Kowalczyk bała się o swoje narty. "To będzie mój pierwszy od sześciu lat start klasykiem bez Pepa Koidu"

Jak donosił specjalny wysłannik RMF FM do Kuusamo Kacper Merk, warunki do biegania były najtrudniejsze dla serwismenów - słupek rtęci oscylujący w okolicach zera, do tego spora wilgoć.

Przed startem Justyna Kowalczyk podkreślała, że takie warunki stwarzają ludziom odpowiedzialnym za smarowanie nart pole do popisu. Ktoś może znaleźć coś odlotowego, coś dużo lepszego. Przy warunkach około zera właśnie taka możliwość jest większa - mówiła dziennikarzom.

Przyznała równocześnie, że obawia się pierwszego startu, bowiem do Kuusamo z powodów osobistych nie przyjechał z nią serwismen, który od lat przygotowywał jej narty do biegów stylem klasycznym. Jesteśmy już po ostatnim treningu, na którym skupiliśmy się przede wszystkim na sprawdzaniu nart i smarów, ponieważ ten weekend będzie moim pierwszym od sześciu lat startem klasykiem bez Pepa Koidu. Estoński serwismen nie przyjechał do Kuusamo z powodów osobistych, a jest on moją "dodatkową nogą" klasykiem, więc nie czuję się do końca pewnie - mówiła dzień przed występem.