Ten sezon będzie dla reprezentantów Polski w siatkówce wyjątkowo wyczerpujący. Kuriozalnie ułożony kalendarz sprawia, że siatkarzy czeka rywalizacja w: Lidze Narodów, Memoriale Huberta Jerzego Wagnera, turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich, mistrzostwach Europy, Pucharze Świata. Nie trzeba być ekspertem, by wiedzieć, że wszystkich rozgrywek nie da się wygrać. Przegrane i kontuzje trzeba w tym sezonie wliczyć w koszta. Kibice muszą to zrozumieć.

REKLAMA

Pierwsze spotkanie kadrowiczów już za niespełna tydzień - 16 maja w Warszawie, gdzie odbędą się badania zawodników. Później, niewiele po zakończeniu sezonu ligowego, siatkarzy czeka prawdziwy maraton rozpoczynający się 31 maja pierwszym meczem Ligi Narodów, a kończący 15 października ostatnim spotkaniem Pucharu Świata. Dla osób zajmujących się zarządzeniem zasobami ludzkimi to, w jaki sposób selekcjoner Vital Heynen zagospodaruje siły siatkarzy na sześciomiesięczny sezon, może być prawdziwą lekcją. Pytanie, czy będzie to lekcja pokazująca wzór do naśladowania, czy jednak przykład złego menadżerstwa.

Kwalifikacje do igrzysk i Liga Narodów

Priorytetem dla zespołu Vitala Heynena jest w tym sezonie możliwie bezbolesny awans na igrzyska olimpijskie w Tokio. Trener kadry podkreślał to wielokrotnie. Cel ten można osiągnąć wygrywając turniej kwalifikacyjny, który w dniach 9-11 sierpnia zostanie rozegrany w Gdańsku. Rywalami Polaków będą: Francuzi, Tunezyjczycy i Słoweńcy, więc awans jest jak najbardziej realny - pod warunkiem, że zawodnicy będą w szczytowej dyspozycji.

Na drodze do zbudowania odpowiedniej formy naszych najlepszych zawodników jest jednak kilka przeszkód. Poważną kontuzję odniósł Bartosz Kurek, którego rehabilitacja potrwa jeszcze sporo czasu. W ostatniej rozmowie z RMF FM atakujący zapewniał, że leczenie urazu przebiega szybciej, niż się spodziewano, powinien być zdrowy na turniej w Gdańsku - nie można jednak mieć stuprocentowej pewności, że będzie w pełni gotowy do gry w pierwszym spotkaniu w Ergo Arenie. Inaczej przedstawia się sytuacja Wilfredo Leona, który musi po prostu czekać na swój debiut. Uprawnienia do gry w reprezentacji Polski uzyska 24 lipca, a zadebiutuje dopiero w sierpniu, najprawdopodobniej podczas Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. Trzeba wziąć pod uwagę, że długa przerwa od występów w oficjalnych spotkaniach może dwojako wpłynąć na zawodnika. Leon może, ale nie musi, być od razu asem, którego Heynen wyciągnie w sierpniu z rękawa. Równie dobrze może potrzebować kilku spotkań, by wzbić się na poziom reprezentowany przez niego w lidze włoskiej.

Kłopotem może być również Liga Narodów poprzedzająca kwalifikacje olimpijskie. Od 31 maja siatkarzy czeka miesiąc pełen meczów i podróży. Polacy rozpoczną rywalizację w Katowicach, by później polecieć do Chin, Iranu, Włoch, Niemiec, a być może również do USA, jeśli zespołowi uda się awansować do turnieju finałowego LN. Mało prawdopodobne, że trener Heynen tydzień po tygodniu będzie zabierał ze sobą tych samych zawodników na weekendowe turnieje Ligi Narodów, raczej będzie stawiał na ogranie młodych zawodników, ale to nie oznacza, że mistrzowie świata będą mieli całkowitą labę, bo obowiązuje przepis, który wskazuje, że w Lidze Narodów musi wystąpić 9 zawodników z poprzedniej dużej imprezy siatkarskiej. Przy dużej rotacji zawodników może też pojawić się problem z wyłonieniem pierwszej szóstki, która będzie walczyć o awans do IO. W ubiegłym sezonie podstawowy skład klarował się przez kilka miesięcy. Wypadałoby również, by występ siatkarzy w Katowicach był na przyzwoitym poziomie, bo tego będą oczekiwać polscy kibice, który płacą dużo, by zobaczyć mecze reprezentacji Polski na żywo, i kręcą nosem na odpuszczenie jakiegokolwiek spotkania.

Mistrzostwa Europy i Puchar Świata

Po Lidze Narodów, kwalifikacjach do IO i Memoriale Huberta Jerzego Wagnera zawodnicy będą mieć chwilę wytchnienia. Przerwa w rozgrywkach międzynarodowych potrwa nieco ponad miesiąc. Część tego czasu zostanie poświęcona na przygotowania do mistrzostw Europy (12-29 września). Jeżeli wcześniej nie uda się osiągnąć sukcesu, to będzie to ostatnia okazja do przywiezienia do Polski prestiżowego medalu w sezonie 2019.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia - mistrzostwa Europy są rozgrywkami, które wliczają się do rankingu CEV (Europejskiej Federacji Siatkówki). Siedem zespołów sklasyfikowanych najwyżej w rankingu, który zostanie ogłoszony 19 października - pomijając zespoły, które wcześniej uzyskały kwalifikację olimpijską - będzie miało prawo do udziału w europejskim turnieju kwalifikacyjnym do IO. Jego zwycięzca pojedzie do Tokio. To będzie dla Polaków ostatnia szansa na kwalifikację do igrzysk, jeśli awansu nie wywalczą w Gdańsku.

Sezon zwieńczy październikowy Puchar Świata. Do tej pory był to turniej niezwykle prestiżowy, jednak już do tego grona się nie zalicza, bo podczas rozgrywek nie można wywalczyć biletu do Tokio. Siatkarze będą więc grać w morderczym tempie (11 meczów w 14 dni) tylko po to, by uzyskać punkty do światowego rankingu FIVB i nagrody finansowe. Kuriozalne jest to, że początek PŚ planowany jest na 1 października, czyli dwa dni po finale mistrzostw Europy! Niefortunna data stawia pod znakiem zapytania troskę działaczy FIVB o zdrowie siatkarzy, którzy po kilku spotkaniach z najsilniejszymi ekipami Europy, praktycznie bez odpoczynku, mają przystąpić do 11 kolejnych meczów i to na drugim końcu świata.

Vital Heynen mógłby turniej całkowicie odpuścić i wysłać na niego juniorów, ale istnieje prawdopodobieństwo, że częściowo takie rozwiązanie zostanie zablokowane przez FIVB, która mając na uwadze potencjalnie mniejsze zyski z imprezy, wskaże, by - podobnie jak w Lidze Narodów - w Pucharze Świata wystąpiło 9 zawodników z poprzedniego dużego turnieju.

Bez ofiar się nie obędzie

Zapowiada się, że sezon 2019 będzie dla polskiej kadry wyjątkowo wyczerpujący. By po jego zakończeniu wrócić do Polski z podniesioną głową, Vital Heynen musi bardzo rozsądnie korzystać ze wszystkich dostępnych zawodników i odpuścić walkę o zwycięstwo w niektórych rozgrywkach. Nie można się jednak łudzić, że obędzie się bez ofiar. Przy tak napiętym kalendarzu kontuzje są niemal gwarantowane. Trener Heynen i jego siatkarze muszą jednak podjąć wyzwanie rzucone przez bezlitosną FIVB. Czy Polska kadra wyjdzie z tego cało? Pewnie nie, ale nadrzędną kwestią jest występ na igrzyskach olimpijskich.

Przypatrując się polskiej kadrze i komentując jej poczynania w nadchodzącym sezonie, miejmy więc sporo wyrozumiałości dla naszej reprezentacji. Nie liczmy na zwycięstwo w każdym przypadku ani na medal przywieziony z każdej imprezy. Gdzieś trzeba będzie przegrać, by móc powalczyć o złoto w Tokio.