Dowództwo 55. Pułku Rakietowego Sił Zbrojnych Ukrainy dało zdecydowaną odpowiedź na kolejne ultimatum, mające zmusić ukraińskich żołnierzy do przekazania broni.

REKLAMA

Dokument ujawnia ukraiński dziennikarz Dmitro Tymczuk na swoim profilu facebookowym.

Dowódca jednostki stacjonującej w bazie A4519 pułkownik A. W. Matwijenko w liście będącym odpowiedzią na ultimatum podważa prawomocność pism, które do niego dotarły. Powołuje się na artykuł ukraińskiej konstytucji zakazujący używania wojska do ograniczania praw obywateli, usunięcia władzy, czy utrudniania jej działalności oraz nakazujący wojskom stanie na straży suwerenności i jedności terytorialnej kraju.

"Piszecie, że mamy przekazać broń do przechowania pod straż Floty Czarnomorskiej, ale wokół naszej jednostki nie ma żołnierzy Floty Czarnomorskiej, ale tylko przedstawiciele nieoznakowanych jednostek zbrojnych bez dokumentów przedstawiani jako "’siły samoobrony’" - stwierdza Matwijenko.

Na zakończenie swojego pisma Matwijenko ostrzega, żeby "w razie decyzji o użyciu siły" ewakuować Eupatorię i pobliskie wsie, ponieważ w bazie znajduje się dużo materiałów wybuchowych.

Sytuacja odciętych od świata ukraińskich żołnierzy na Krymie pogarsza się dnia na dzień.

Wczoraj m. in. do rozbrojonych żołnierzy z bazy w Bakczysaraju wtargnęli uzbrojeni po zęby rosyjscy żołnierze. Według relacji ukraińskiego żołnierza, który ratował się ucieczką, strzelali pod nogi i próbowali wymusić złożenie przysięgi wierności Rosji. Część oblężonej od ponad tygodnia jednostki, która pochodzi z Krymu, zgodziła się - stwierdził żołnierz.

Mateusz Lubiński