Co najmniej dwa ważne wyścigi wygrał Konrad Niedźwiedzki na igrzyskach w Soczi. O brąz w rywalizacji drużynowej łyżwiarzy szybkich z Kanadą, a przede wszystkim o własne... zdrowie. Jego występ w tych zawodach wcale nie był oczywisty.

REKLAMA

Niedźwiedzki jechał na igrzyska z wielkimi nadziejami, bowiem ostatnie cztery lata spędził na treningach w zawodowej grupie TVM w Heerenveen. Jako jedyny Polak i jeden z niewielu obcokrajowców miał okazję cały cykl olimpijski spędzić w Holandii, potędze łyżwiarstwa szybkiego.

Ale występy indywidualne w rosyjskiej stolicy nie były udane. Co gorsza, zaraz na początku biegu na 1500 m Niedźwiedzki doznał kontuzji mięśnia przywodziciela. Rozpoczął się wspomniany wyścig z czasem.

Nie było pewne, czy zdąży się wykurować na rywalizację zespołową. Zbigniew Bródka (będzie niósł polską flagę podczas niedzielnej ceremonii zamknięcia IO na stadionie Fiszt) i Jan Szymański, z którymi sięgnął rok temu po brąz mistrzostw świata, wiedzieli, że bez niego powtórka jest niemożliwa.

Miałem ciepło... Fizjoterapeuci powiedzieli, że pięć dni wystarczy na wyleczenie, ale pod warunkiem, że nic nie będę robił. Tymczasem ja następnego dnia już byłem na lodzie. Dostałem ostrą "zrypę" za nieposłuszeństwo, lecz już taki jestem. Nie mogłem zawieść chłopaków, choć stąpałem po kruchym lodzie - dodał.

Aby oszczędzać nogę Niedźwiedzkiego, trener Wiesław Kmiecik zmienił ustawienie na start. Konrad ustawiał się nietypowo w pierwszej linii, obok Szymańskiego, który miał zaczynać poszczególne biegi na prowadzeniu. Za nimi był Bródka. Ten manewr sprawiał, że Niedźwiedzki mógł wolniej się rozpędzać i w sposób naturalny przesuwał się na trzecie miejsce, czyli na koniec drużyny.

Kiedy w sobotę rano się obudziłem i poruszałem nogą, byłem spokojny o pojedynek o brąz z Kanadą. Kontuzje to drażliwy temat w domu, bowiem kiedyś mama przecięła sobie mięsień czworogłowy i musiała przedwcześnie zakończyć karierę. A była dobra na 1000 metrów, miała nawet nominację na olimpiadę - przyznał Niedźwiedzki. Jego ojciec, Krzysztof, to trener panczenistek, które w Soczi wywalczyły wicemistrzostwo igrzysk.

Noga była niby zdrowa, ale obawy pozostały, bo przecież Kanadyjczycy to złoci medaliści poprzednich igrzysk. Niedźwiedzki mówił, że w trakcie biegu nic nie słyszał, a stres minął dopiero, kiedy spostrzegł, że rywale finiszują za nimi.

Jestem bardzo wdzięczny Zbyszkowi (Bródce), który mimo wywalczenia indywidualnego mistrzostwa olimpijskiego, cały czas nas motywował przed drużynówką. Widać było, że bardzo mu zależy także na medalu dla nas. Powtarzał, że mamy coś do zrobienia, że mamy blachę do zdobycia. Świetnie wywiązał się ze swojej roli - zauważył.

Przed Niedźwiedzkim jeszcze kilka startów (PŚ, MŚ), a także czas niepewności. Firma TVM, działająca w sektorze ubezpieczeniowym, wycofała się ze sponsorowania jego grupy. Nie wiadomo, czy nowy pracodawca będzie zainteresowany współpracą z Polakiem, czy postawi tylko na Holendrów.

(j.)