"Wyniki w challenge’ach oczywiście cieszą, ale są mniej istotne. Dla nas najważniejsza jest jakość gry, postęp, jaki sami widzimy. To jest budujące" - mówi dziennikarce RMF FM Edycie Bieńczak Marcin Kolusz, kapitan hokejowej reprezentacji Polski, która zajęła 2. miejsce w turnieju Euro Ice Hockey Challenge w Rumunii. "Bardzo cieszę się z awansu reprezentacji do lat 20 do Dywizji IA. Czekamy, aż ci młodzi zaczną przechodzić do seniorów i motywować nas do cięższej pracy. Taka zdrowa rywalizacja na pewno wyjdzie nam na dobre" - dodaje.

REKLAMA

Edyta Bieńczak: Macie za sobą udany turniej. Zajęliście wprawdzie drugie miejsce, za Ukrainą, ale do przeskoczenia Ukraińców zabrakło wam tak naprawdę pół minuty. No i wyprzedziliście Kazachstan, który w tej stawce jest notowany najwyżej w rankingu IIHF. Jesteście zadowoleni z tego występu?

Marcin Kolusz: Na pewno tak. Jest mały niedosyt z tego względu, że nie zajęliśmy pierwszego miejsca, ale każdy mecz traktowaliśmy indywidualnie i cieszymy się, że udało się urwać jakiś punkt Kazachstanowi (biało-czerwoni przegrali po dogrywce 2:3 - RMF FM), a w tej drużynie grało chyba dziesięciu zawodników z KHL. Później wysoko wygraliśmy z Rumunią. Z Ukrainą - gdyby nie sędzia - też wygralibyśmy pewnie w regulaminowym czasie (ostatecznie Polacy wygrali po dogrywce 3:2 - RMF FM).

W czasie meczu z Ukrainą wasz trener Igor Zacharkin wdał się w dyskusję z sędzią, co skończyło się dla niego karą. O co poszło?

Trener był zły, uważał, że sędzia stara się wypaczyć mecz. I chciał może wzbudzić w nas dodatkowe emocje. Może uraził sędziego. Trener stoi za nami i to jest najważniejsze.

To chyba fajne uczucie, kiedy szkoleniowiec staje murem za swoim zespołem i to w tak zdecydowany sposób.

Nawet za cenę wyrzucenia z boksu, co dla trenera jest na pewno niemiłym doświadczeniem. My cieszymy się, że trener stoi murem za nami.

Bardziej cieszy was zwycięstwo z Ukrainą czy - mimo porażki - wynik meczu z Kazachstanem, któremu ulegliście dopiero po dogrywce? O Rumunię nie pytam, bo Rumunów bijecie non stop.

Wyniki oczywiście cieszą, ale najważniejsza jest dla nas jakość gry, postęp w grze, jaki sami widzimy. To jest budujące. A wyniki w takich challenge’ach są może mniej istotne. My mamy dłuższy plan, dalsze cele, do których dążymy.

Wydaje mi się, że duże znaczenie dla nastawienia psychicznego będzie miała wygrana z Ukraińcami. Ostatnio stanęli wam na drodze do drugiej rundy kwalifikacji olimpijskich, a w kwietniu będą waszym najpoważniejszym rywalem na MŚ Dywizji IB w Doniecku.

My wiemy o tym, że ostatni mecz na Ukrainie (z gospodarzami - RMF FM) będzie meczem o awans i ta wygrana w Rumunii na pewno psychicznie nas podbuduje. Ale w Doniecku przeciwko nam będzie grać inna drużyna, z większymi ambicjami, może podejdą do tego meczu inaczej.

Dla nas jest najważniejsze, że widzimy postęp i jakość naszej gry jest lepsza. Z tego się bardzo cieszymy.

A gdybyś miał ocenić - jeśli to w ogóle możliwe - jakie elementy udało się wam poprawić od czasu turnieju prekwalifikacyjnego do igrzysk w Soczi?

Wyeliminowaliśmy na pewno głupie błędy, taką nieodpowiedzialną grę. Każdy z zawodników wie, po co wychodzi na lód i gdzie jest jego miejsce. To są detale, ale one składają się później na końcowy wynik.

Na Ukrainie problemem była gra w osłabieniu. W tym decydującym meczu z gospodarzami straciliście w takich momentach aż cztery z pięciu bramek.

Na każdym treningu pracujemy nad grą w osłabieniu i w przewadze. To zależy też od przeciwnika, jak rozgrywa przewagi. Raz się uda obronić, raz nie.

Na turnieju w Rumunii mieliście dobrą statystykę strzałów. W każdym meczu oddawaliście ich więcej niż przeciwnik.

To z jednej strony cieszy, a z drugiej może trochę smucić, bo skoro jest dużo strzałów, to powinno być też dużo więcej bramek. Ale jest już jakiś plus - są strzały, przyjdą i bramki.

W niedzielę duży sukces odniosła reprezentacja Polski do lat 20. Awansowała do Dywizji IA.

Od rana śledziłem wyniki, bardzo się cieszę. Gratuluję im osobiście i pewnie też w imieniu całej pierwszej drużyny. Czekamy, aż ci młodzi zaczną przechodzić do seniorów, będą motywować naszych zawodników do cięższej pracy. Taka zdrowa rywalizacja na pewno wyjdzie nam na dobre.

Rozumiem, że cel na 2013 rok dla seniorów jest identyczny, czyli awans na zaplecze Elity?

To jest nasz główny, jedyny cel.