Długi i męczący powrót do kraju czeka kolejnych klientów turystycznego bankruta Aquamaris. Jak dowiedziała się reporterka RMF FM Anna Kropaczek, wrócą oni do domów autokarami, a nie samolotami. Swoją podróż rozpoczną dziś, a w Polsce będą najwcześniej jutro wieczorem.

REKLAMA

Ponad 20 turystów wyjedzie dziś autokarem z Riwiery Olimpijskiej. Do Pyrzowic dotrą jutro wieczorem. Jeszcze dłuższa podróż czeka jednak ponad stu turystów, którzy zgodnie z planem kończą swój urlop na Krecie. Jutro wypłyną oni promem do Pireusu, później przesiądą się do autokarów i dopiero w sobotę późnym wieczorem mają dojechać Polski.

Śląski urząd marszałkowski, który organizuje powroty klientów upadłego biura Aquamaris, tłumaczy, że nie udało się zarezerwować dla nich miejsc w samolotach. Koszt wynajęcia takich miejsc wynosi od 200 do 300 tysięcy złotych.

Kilka dni temu informowaliśmy o tym, że do kraju, po 50-godzinnej podróży wrócili turyści z Rodos. Ta grupa klientów biura Aquamaris także nie mogła liczyć na miejsca w samolocie. 120 osób dotarło do Pyrzowic po podróży promem, a następnie autokarem.

Biuro zbankrutowało w wyniku upadku "Sky Clubu"

O swoim bankructwie biuro Aquamaris z siedzibą w Bielsku-Białej poinformowało w ubiegłym tygodniu. W oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej firmy napisano, że główną przyczyną upadku był "nagły spadek sprzedaży spowodowany sytuacją kryzysu na rynku". Zarząd poinformował również, że ma to związek z upadkami firmy lotniczej Air Poland oraz biura podróży Sky Club.

Co więcej, ubezpieczyciel zdecydował się nie przedłużyć biuru gwarancji. A zagraniczny inwestor, z którym prowadzono rozmowy o podniesieniu kapitału spółki, wycofał się, gdy tylko się o tym dowiedział.

W momencie ogłoszenia upadku, za granicą znajdowało się 600 klientów biura.