Jakub Kochanowski serią trudnych zagrywek mocno przyczynił się do zwycięstwa polskich siatkarzy nad Irańczykami 3:0 w ważnym spotkaniu grupowym mistrzostw świata. "W takich meczach najbardziej buduje się drużyna" - zaznaczył 21-letni środkowy.

REKLAMA

Zarówno biało-czerwoni, jak i Irańczycy byli przed tym pojedynkiem niepokonani w grupie D i wiadome było, że triumfator tej konfrontacji znacząco się przybliży do awansu do drugiej rundy z pierwszego miejsca w tabeli. We wcześniejszych spotkaniach w Warnie Polacy grali dobrze, ale zdarzały im się momenty dekoncentracji, które kosztowały ich dwa razy stratę seta.

Przed tym meczem powiedzieliśmy sobie, że jeśli wejdziemy na swój poziom, to jesteśmy lepszą drużyną niż Iran i spokojnie możemy ich ograć. Najważniejsze było tylko to, żeby ten nasz najlepszy poziom sportowy osiągnąć. A graliśmy dziś bardzo dobrze - ocenił Kochanowski.

Spotkanie zaczął w kwadracie dla rezerwowych, ale od połowy drugiego seta na stałe zajął miejsce Mateusza Bieńka. Poza czterema skutecznymi atakami i blokiem popisał się także w końcówce spotkania serią trudnych zagrywek. W polu serwisowym znalazł się przy stanie 20:22. Najpierw posłał asa, a potem jego kolejne zagrywki sprawiały przeciwnikom duże kłopoty, dzięki czemu koledzy z zespołu kończyli kontrataki.

Dziękuję za pochwały, ale najważniejsze, że wygraliśmy szybko w trzech setach. W takich meczach najbardziej buduje się drużyna. To, że wytrzymaliśmy i przeszliśmy razem taką batalię, to na pewno zaowocuje w przyszłości - zapewnił 21-letni zawodnik.

Błysnął on także pojedynczym blokiem na Seyedzie Mohammadzie Musawim. Nie miał jednak kłopotu z wyborem, gdy jeden z dziennikarzy spytał go, co sprawiło mu większą frajdę.

Jakbym miał wybierać, to seria zagrywek - wskazał.

Przed poniedziałkowym pojedynkiem wiele mówiło się o prowokacjach, które są nieodłącznym elementem meczów między drużyną z Bliskiego Wschodu a biało-czerwonymi. W Warnie przez dłuższy czas było spokojnie, ale w końcówce dały o sobie znać emocje. Po zablokowaniu Michała Kubiaka rywale prowadzili 22:19. Wtedy też doszło do starcia między kapitanem obrońców tytułu a słynnym irańskim rozgrywającym Saeidem Maroufem. Sędzia opanował sytuację, pokazując obu zawodnikom po żółtej kartce. Starcie to pobudziło biało-czerwonych.

Nie prowokowaliśmy się nawzajem aż do końcówki spotkania i dlatego tak to wyglądało. Co wówczas zaszło? Marouf spojrzał w sposób, który nie spodobał się Michałowi - zrelacjonował krótko Kochanowski.

Tuż po tej sytuacji Polacy zdobyli punkt, po którym w pole zagrywki powędrował właśnie środkowy i odwrócił losy tej partii. On sam jest jednak zdania, że on i jego koledzy nie potrzebowali takiej dodatkowej mobilizacji do wygrania tej odsłony.

Nie miało to zbyt wielkiego znaczenia, jeśli chodzi o chęć wygrania trzeciego seta. Zrobiliśmy po prostu to, co do nas należało - skwitował.

Na koniec pierwszego etapu mundialu Polaków czeka wtorkowy pojedynek z Bułgarami, którzy organizują turniej razem z Włochami. Podopieczni Vitala Heynena potrzebują wygrania dwóch setów, by do kolejnego etapu rywalizacji awansować z pierwszego miejsca w grupie.

To wcale nie będzie łatwiejsze spotkanie niż to dzisiaj. O meczu z Iranem trzeba już zapomnieć i skupić się na Bułgarii - zastrzegł Kochanowski.

Heynen: Byliśmy perfekcyjni w pierwszych dwóch setach

O ocenę poniedziałkowego meczu zostali również zapytani inni zawodnicy oraz trenerzy obu drużyn.

Vital Heynen, trener reprezentacji Polski: Jestem zadowolony, ponieważ Iran jest bardzo trudnym przeciwnikiem. Graliśmy dobrą siatkówkę. Byliśmy perfekcyjni w pierwszych dwóch setach. W trzecim przegrywaliśmy, ale udało się nam wrócić do gry, co było świetne. Znów czuliśmy niesamowite wsparcie kibiców. To naprawdę pomagało nam w trudnych chwilach. Z dobrym samopoczuciem przystąpimy do kolejnego meczu. Jesteśmy gotowi na spotkanie z Bułgarią. Jeśli Bułgaria wygra, pójdę im powiedzieć, że są najlepsi, ale jeśli my wygramy, to powiem moim zawodnikom, że są najlepsi. To jest sport, to jest siatkówka.

Bartosz Kurek, atakujący reprezentacji Polski: Czujemy na chwilę obecną mini satysfakcję, że udało się nam wygrać z trudnym przeciwnikiem. Turniej będzie mam nadzieję długi dla naszej drużyny. Przed nami wiele jeszcze trudniejszych meczów przed naszym zespołem. Nieskromnie powiem, że zagrałem bardzo dobrze. Ciężko było utrzymać koncentrację. Jednak myślę, że zero błędów w ataku po mojej stronie mówi samo za siebie. Mecz z Iranem był pokazem twardej męskiej siatkówki. Przy naszych stosunkach to był "grzeczny" mecz.

Artur Szalpuk, przyjmujący reprezentacji Polski: To był ciężki mecz. Byliśmy bardzo mocno skoncentrowani. Dobrze, że wytrzymaliśmy trudny moment w trzecim secie. Irańczycy trochę lepiej zagrywali. Uważam, że ogólnie zagraliśmy dobre spotkanie. Jako drużyna zagraliśmy bardzo dobrze zagrywką. Dobrze, że funkcjonuje ona na dobrym poziomie. Jutro zagramy z Bułgarią. Myślę, że jesteśmy dobrze przygotowani do dalszej gry.

Igor Kolaković, trener reprezentacji Iranu: To była trudny mecz dla obu zespołów. Jednak ostatecznie Polska była od nas lepsza. Gratuluję im zwycięstwa. W tym meczu ogromną różnicę zrobiła zagrywka. Polacy lepiej spisywali się w tym elemencie i podjęli większe ryzyko. Teraz musimy zapomnieć o porażce i skupić się na kolejnym meczu przeciwko Finlandii. Finowie będą grać przed tysiącami swoich kibiców, co doda im ogromnej pewność siebie. Na pewno zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby odnieść zwycięstwo.

Mohammadjavad Manavinezhad, atakujący reprezentacji Iranu: To normalne, że po takim meczu jest się rozczarowanym, ale nie możemy zapominać, że jutro mamy kolejne spotkanie. Zmierzymy się z Finlandią, zespołem który cały czas się rozwija i musimy spodziewać się wszystkiego w ich grze. Właśnie dlatego siatkówka jest tak interesująca. Finowie podczas turnieju w Warnie mają duże wsparcie ze strony swoich kibiców, co będzie ich ogromna zaleta.


(nm)