Francuskie lotnictwo we wtorek poderwało myśliwiec Mirage w rejon francuskich Alp, w którym z radarów zniknął samolot linii Germanwings, ale odrzutowiec dotarł na miejsce zbyt późno, by pomóc tej maszynie - poinformował w środę rzecznik sił powietrznych.

REKLAMA

Samolot Mirage 2000 wystartował kilka minut po tym jak okazało się, że Airbus A320 ma problemy i udał się na miejsce, w którym maszyna po raz ostatni była widziana na radarach. Dotarł tam jednak dopiero po katastrofie maszyny.

Rzecznik sił powietrznych wyjaśnił, że myśliwiec nie ustalił, gdzie rozbił się samolot tanich niemieckich linii. Szczątki maszyny porozrzucane w skalistym wąwozie odnalazły później francuskie śmigłowce.

Lecący z Barcelony do Düsseldorf Airbus A320 Germanwings rozbił się we wtorek przed południem w trudno dostępnym rejonie we francuskich Alpach. Na pokładzie znajdowało się 150 osób, w tym sześciu członków załogi; nikt nie przeżył katastrofy.

Germanwings ogłosił w środę, że na pokładzie było co najmniej 72 Niemców, w tym 16 licealistów wracających z tygodniowej wymiany językowej, a także 35 Hiszpanów. Według napływających wciąż danych samolotem podróżowało również po dwóch Amerykanów,

Australijczyków, Argentyńczyków, Irańczyków, Wenezuelczyków, a także obywatele Wielkiej Brytanii, Holandii, Kolumbii, Meksyku, Japonii, Danii, Belgii i Izraela.

(mpw)