Do końca roku Kanada przyjmie 10 tys. uchodźców z Syrii przebywających w obozach w Turcji, Jordanii i Libanie - poinformował kanadyjski rząd. Kolejnych 15 tys. migrantów zostanie sprowadzonych do końca lutego 2016.

REKLAMA

Kanada zamierza pomóc przede wszystkim pełnym rodzinom, zagrożonym kobietom, osobom z najbardziej prześladowanych grup - niezależnie od wyznania - a także osobom ze środowiska LGBT. Samotni mężczyźni będą kwalifikowani do programu tylko wówczas, jeśli będą towarzyszyć swoim rodzicom lub zaliczają się do mniejszości seksualnych - wyjaśniali ministrowie uczestniczący w opracowaniu programu pomocy podczas wtorkowej konferencji prasowej w Ottawie, transmitowanej przez stacje telewizyjne. Proces kwalifikowania uchodźców będzie trwał do końca grudnia. Imigranci zostaną przetransportowani samolotami przy ewentualnym wsparciu kanadyjskiej armii. Transporty rozpoczną się na początku grudnia.

Rząd federalny w ciągu sześciu lat wyda 678 mln dolarów kanadyjskich na program przesiedlenia oraz pomocy w integracji uchodźców.

Kanada zamierza pomóc uchodźcom, których dossier zostało już wstępnie przygotowane przez urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. uchodźców (UNHCR) oraz tym zarejestrowanym przez rząd Turcji. To część procedur bezpieczeństwa - kanadyjski rząd chce uchronić kraj przed przypadkowym przybyciem osób, które mogły mieć związki z ugrupowaniami islamistycznymi. Jak wyjaśnił minister bezpieczeństwa publicznego Ralph Goodale, w ramach weryfikacji pracownicy kanadyjskich służb imigracyjnych będą przeprowadzać indywidualne rozmowy z uchodźcami, będą też pobierane dane biometryczne. Kanada będzie ponadto sprawdzać bazy danych własne oraz prowadzone przez USA, "zanim ktokolwiek wsiądzie do samolotu" - dodał Goodale.

Badania lekarskie i szczepienia

Uchodźcy będą przechodzić badania lekarskie. W razie potrzeby będą szczepieni, otrzymają też pomoc w radzeniu sobie z wojenną traumą. Minister zdrowia Jane Philpott dodała, że celem rządu jest skrócenie do minimum okresu przejściowego i osiedlenie uchodźców w docelowych miejscach zamieszkania.

Początkowo plan rządu zakładał sprowadzenie 25 tys. uchodźców do końca 2015 roku. Jednak, jak wyjaśnił minister ds. imigracji i uchodźców John McCallum, zdecydowano się wydłużyć czas realizacji planu przyjazdu imigrantów po to, by dochować procedur bezpieczeństwa i zagwarantować sprawny przebieg ich osiedlania w Kanadzie. W programie imigracyjnym dla syryjskich uchodźców jest dostępny zarówno tzw. sponsoring rządowy, jak i pomoc ze strony osób, instytucji i organizacji prywatnych.

Przybywający do Kanady uchodźcy będą kierowani - o ile będzie to możliwe - do docelowych miejsc zamieszkania, ale wykorzystane mogą być też bazy wojskowe w prowincjach Ontario i Quebec. Bazy te umożliwią zakwaterowanie jednorazowo 6 tys. osób - poinformował minister obrony narodowej Harjit Sajjan. Wojsko będzie też pomagać urzędnikom imigracyjnym w weryfikacji uchodźców, jeszcze na terenie obozów w Turcji, Libanie i Jordanii.

O tym, że uchodźcy znajdą tymczasowe schronienie m.in. w bazach wojskowych, mówiono już od kilku dni, gdy zaczęto ogłaszać przetargi na dostosowanie letnich koszar do warunków zimowych. Nie jest to pierwsze wykorzystanie wojskowych kwater jako miejsca zamieszkania uchodźców przyjmowanych przez Kanadę. W 1999 r. kanadyjski rząd podczas operacji "Parasol" przetransportował samolotami ponad 5 tys. mieszkańców Kosowa i trafili oni wówczas do baz wojskowych.

Łącznie 36 miast kanadyjskich zgłosiło już gotowość przyjęcia i osiedlenia na stałe uchodźców. Jedna trzecia tych miast znajduje się we francuskojęzycznym Quebecu.

McCallum podkreślał, że decyzje o przyjmowaniu grup uchodźców będą indywidualnymi decyzjami miast, zaś rząd federalny spodziewa się, że uchodźcy będą "w miarę równomiernie" osiedlać się na terenie Kanady. Choć dla imigrantów najatrakcyjniejsze są zazwyczaj duże miasta, to jednak mają one ograniczone możliwości. Toronto, największe kanadyjskie miasto, jest - według informacji burmistrza Johna Tory'ego - gotowe przyjąć ok. 2,5 tys. osób. W Vancouver w Kolumbii Brytyjskiej niektórzy przedsiębiorcy z rynku nieruchomości oferowali władzom miejskim niedrogie mieszkania. Problemem zarówno Toronto, jak i Vancouver - najdroższych w Kanadzie - jest już i tak znalezienie niedrogich mieszkań dla własnych, mniej zamożnych mieszkańców.

Jak we wtorkowym wywiadzie dla telewizji publicznej mówił premier Justin Trudeau, "chodzi nie tylko o przyjęcie 25 tys. syryjskich uchodźców, chodzi o przyjęcie 25 tys. nowych Kanadyjczyków".