​Czeczeński przywódca Ramzan Kadyrow ogłosił, że w autonomicznej republice nie zostanie przeprowadzona mobilizacja, bo przekroczono "254 procent planu". Od środy w Rosji prowadzona jest tzw. częściowa mobilizacja, w ramach której na front w Ukrainie ma zostać wysłane 300 tysięcy dodatkowych żołnierzy.

REKLAMA

Szef Czeczenii Ramzan Kadyrow na spotkaniu z dowództwem operacyjnym ogłosił, że 20 tysięcy mieszkańców republiki wzięło udział już w "działaniach wojennych" w Ukrainie. Powiedział, że Czeczenia przekroczyła "rozpoczęty plan" o 254 proc., nie precyzując jednak, o jaki plan dokładnie chodzi.

Kadyrow podkreślił, że republika ma "rezerwę tysięcy ochotników, którzy w razie potrzeby będą mogli wstąpić w szeregi obrońców ojczyzny".

W Groznym po ogłoszeniu przez Putina mobilizacji doszło do antywojennego wiecu kobiet. Kadyrow przekazał, że ich krewni zostali zmobilizowani i wysłani na Ukrainę. Zagroził, że podobny los spotka każdego, kto pójdzie protestować.

Wzywam ludność Republiki Czeczenii, w szczególności nasze kochane i szanowane matki, aby zachowały spokój - podkreślił.

Kadyrow nazwał także tych, którzy uciekli z Rosji po ogłoszeniu mobilizacji "tchórzliwymi szumowinami" i stwierdził, że "droga powrotu dla nich powinna być na zawsze zamknięta".

W połowie września Kadyrow ogłosił, że szefowie rosyjskich regionów powinni prowadzić "samomobilizację" nie czekając na ruch Kremla. Czeczeńskie władze od początku wojny mocno naciskają na kontynuowanie inwazji i chwalą się udziałem swoich sił na ukraińskim froncie.

W środę 21 września prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił "częściową mobilizację" w kraju. Na front mają zostać wysłani głównie rezerwiści z doświadczeniem wojskowym. Minister obrony Siergiej Szojgu przekonuje, że chodzi o 300 tysięcy osób. Według jednak niezależnych rosyjskich mediów, tajna klauzula prezydenckiego dekretu pozwala jednak zmobilizować do miliona osób.