To już ostatni w tym roku turniej wielkoszlemowy. Jutro w Nowym Jorku rusza US Open. W turniejach singlowych zobaczymy trzy tenisistki z naszego kraju: Igę Świątek, Magdę Linette i Magdalenę Fręch. W męskim turnieju zagra Hubert Hurkacz. Na co stać naszą czwórkę? Czy w męskim finale znów zobaczymy starcie Djokovicia z Alcarazem? Jakie emocje w Nowym Jorku wzbudzi powrót Karoliny Woźniackiej? Patryk Serwański porozmawiał o tym z Adamem Romerem - redaktorem naczelnym magazynu "Tenisklub".

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Adam Romer przed wielkoszlemowym US Open

Oczywiście największe emocje budzi występ naszej najlepszej tenisistki i liderki światowego rankingu Igi Świątek. Polka rozpocznie nowojorski turniej od meczu ze Szwedką Rebeccą Peterson. Przed rokiem nasza zawodniczka wygrała US Open. Oczywiście teraz też mierzy wysoko:

Każda z zawodniczek przystępując do turnieju liczy, że go wygra. Jeśli jesteś numerem jeden i bronisz tytułu, to trudno by nastawienie było inne niż chęć zwycięstwa. O to podejście Igi do turnieju jestem spokojny. A co z tego wyjedzie? Zobaczymy. Już przeczytałem, że Polka ma trudne losowanie, ale nie uważam, by tak było. Po prostu na takim turnieju od pewnego momentu nie możesz już trafiać na łatwe przeciwniczki. To czy zagra przeciwko numerowi 3 czy 4, 8 czy 5 nie ma znaczenia. Na jej projektowanej drodze jest Coco Gauff, z którą ostatnią przegrała. Ja uważam, że to świetnie, bo będzie szansa rewanżu za Cincinnati. Co będzie jeśli dojdzie do meczu z Jeleną Rybakiną? Ona ostatnio jest w słabszej formie i trudno tu mówić o wielkim skoku jakościowym u Kazaszki. A jak ułoży się turniej? Przypomnę, że przed rokiem Polka mozolnie, powoli się rozkręcała z meczu na mecz. Przełomowy był pojedynek z Niemką Jule Niemeier. Później trudny półfinał z Aryną Sabalenką. Świątek ma umiejętność odwracania sytuacji w trudnych spotkaniach - opowiada Adam Romer

Spore oczekiwania wiążą się z Hubertem Hurkaczem. Nasz tenisista sygnalizował w ostatnich tygodniach dobrą formę. Za oceanem grać potrafi. Wydaje się, że lubi tenisową atmosferę w USA:

Forma Hurkacza rośnie. Pokazał się z bardzo dobrej strony w Cincinnati i Montrealu. Niewątpliwie drabinka ułożyła się korzystnie dla Huberta. Możemy więc pospekulować, choć tenisiści tego nie lubią i patrzą tylko na najbliższy mecz. Szwajcar Marc-Andre Huesler to solidny zawodnik, ale nie jest to przeszkoda nie do pokonania. Dalej wszystko wydaje się idealnie układać pod Huberta, choć rozstawienie z numerem 17 jest niewdzięczne. W trzeciej rundzie Polak może trafił na Karena Chacznowa. W kolejnej może czekać Andrej Rublow. Obu Hubert już pokonywał. Składając do kupy wszystkie te elementy, to, że Hubert lubi grać w USA, dobrze czuje się na amerykańskich turniejach, dobrze czuje się na kortach twardych, dobra forma, dobre losowanie... Uważam, że to może być turniej Huberta Hurkacza - uważa redaktor naczelny magazynu "Tenisklub".

Znak zapytania trzeba postawić przy Magdzie Linette. Polce przydałyby się rankingowe punkty. Zastrzyk w postaci półfinału Australian Open dał poznaniance ogromny awans w światowym rankingu, ale nie poszły za tym kolejne dobre wyniki:

Mam nadzieję, że trener Magdy Mark Gellard i ona sama będą w stanie oderwać się od myślenia o punktach. To może być dodatkowa presja a wiemy jak ostatnio Magda radziła sobie na kortach. Jej forma martwi. Sama zawodniczka mówiła o kłopotach zdrowotnych. Presja jej ciąży. Było to widać w Cincinnati. Muszę powiedzieć, że trochę się obawiam jej występu w Nowym Jorku. Alaksandra Sasnowycz jest w jej zasięgu, ale to naprawdę solidna przeciwniczka. Za Magdę mocno trzymam kciuki. To niezwykle sympatyczna dziewczyna, niezwykle pracowita, niezwykle solidna. Można ją postawić za wzór dla wielu młodych tenisistów. Jednak wyraźnie sukces z Australian Open ją trochę przytłoczył. Zamiast ponieść ją po kolejne dobre wyniki raczej ją przytłoczył - ocenia Adam Romer.

W turnieju głównym zagra także Magdalena Fręch. Jej pierwszą rywalką będzie Amerykanka Emma Navarro.

Emocje budzi także wielkoszlemowy występ Karoliny Woźniackiej. Dunka niedawno wróciła do rywalizacji po długiej przerwie. Teraz występuje na kortach już jako mama dwójki dzieci. Na turniejach w Montrealu i Cincinnati nie pokazała jeszcze wysokiej formy, ale w Nowym Jorku o jej występie będzie głośno:

Jej występ będzie bardzo szeroko komentowany. Już przecież w Nowym Jorku wygrywała. Jest bardzo popularna w USA nie tylko z powodu męża, który jest Amerykaninem. Media będą śledzić jej obecność w US Open, ale pytanie ile to potrwa. Oceniając jej obecną formę uważam, że niezbyt długo. Pierwszą rundę przejdzie, ale dalej może być kłopot. Bez wątpienia Karolina była i jest wielką gwiazdą. Amerykanie będą o tym mówić. Jednak sportowo jeszcze nie jest w wysokiej dyspozycji - mówi Romer.