Jak mówi stary żart, jeśli Anglik chce mówić w obcym języku, może zawsze pojechać za granicę i mówić po angielsku. Przez ostatnią dekadę liczba uczniów szkół ponadpodstawowych, którzy zdają egzaminy z języków obcych, zmalała prawie o połowę. Tylko 30 procent z nich zmaga się z francuskim, najpopularniejszym językiem obcym w Wielkiej Brytanii. 22 Marca Izba Lordów zaapelowała, by wprowadzić obowiązkową naukę języków w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.

REKLAMA

Są jednak brytyjscy uczniowie, którzy znają więcej niż jeden język. 15 procent z nich mówi w domu inaczej niż po angielsku. To efekt ogromnej imigracji, jaka miała miejsce w czasie ostatniej dekady. W Londynie ten odsetek jest znacznie wyższy - ponad połowa uczniów nie rozmawia z rodzicami w języku agnielskim.

To pomaga poprawić statystyki. Polski, portugalski i arabski stają się coraz bardziej popularne, choć jeśli spojrzymy na tabelki - rosnąca liczba uczniów, którzy posługują się tymi językami, ledwie rekompensuje spadek w grupie tych, którzy uczą się francuskiego czy niemieckiego. Niektóre szkoły organizują dla dzieci egzaminy z języka ojczystego, choć ich tego języka w ogóle nie uczą. To dodaje pewności siebie uczniom, którzy przyjechali z innych krajów, a szkołom pomaga zdobyć lepsze miejsca w rankingach.

Angielscy uczniowie mają coraz mniejszą motywację, by uczyć się obcych języków, bo coraz więcej ludzi w innych krajach mówi po angielsku. Poza tym nauka języków jest trudna i żmudna, i zazwyczaj udaje się tylko wtedy, gdy nakazują ją szkoła lub państwo. W 2004 roku rząd cofnął przymus nauczania języków obcych. Tylko 23 procent państwowych szkół wymaga teraz od uczniów, by w wieku 16 lat płynnie posługiwali się drugim językiem. Dla porównania - taki wymóg stawia 82 procent szkół prywatnych.

W 2010 roku minister edukacji Michael Gove wymyślił fortel: opublikował dane, pokazujące, jak niewielu uczniów zdało egzamin GCSE z tradycyjnych przedmiotów, w tym języków obcych. Metoda okazała się skuteczna. Ostatnie badania pokazują, że 40 procent szkół odnotowało wzrost zainteresowania uczniów lekcjami z języków.

Teraz presję wywierają uniwersytety, które chciałyby się pochwalić poliglotami. Przez długi czas wymagały od kandydatów tylko angielskiego i matematyki. Od września University College London będzie nalegał, by kandydaci, których szkoły oferowały lekcje z języków obcych, mieli za sobą takie kursy. A wszyscy, którzy znają tylko angielski będą musieli przed przyjściem na studia się dokształcić. Michael Worton, zastępca rektora UCL podkreśla, że znajomość języków obcych sprawia, że ludzie otwierają się na inne kultury. Możliwe, ale na wielu młodych Brytyjczykach takie mętne argumenty nie robią wrażenia. Będą się uczyć obcych języków tylko zmuszeni do tego siłą.