Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapowiedział, że Rosja nie zamierza prowadzić żadnych rozmów z Kają Kallas, która odpowiada za sprawy zagraniczne w Unii Europejskiej. "Musimy po prostu poczekać, aż odejdzie" - stwierdził.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji, a wcześniej premier Estonii, znana jest z twardego i jednoznacznie krytycznego stanowiska wobec Rosji. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę apeluje o zdecydowane wsparcie dla Kijowa oraz zaostrzenie sankcji wobec Moskwy.
Estońska polityk wielokrotnie podkreślała, że Rosja stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy, a kraje Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej powinny zachować jedność i nie ustępować w presji na Kreml.
Regularna krytyka pod adresem rosyjskich władz w jej wykonaniu ewidentnie nie podoba się decydentom w Moskwie. Głos w tej sprawie zabrał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, który przyznał, że Rosja nie będzie rozmawiać z szefową unijnej dyplomacji.
Jak można rozmawiać o czymkolwiek z Kają Kallas? Nigdy nie będziemy z nią rozmawiać, Amerykanie też nie będą z nią rozmawiać, to oczywiste. (...) Musimy po prostu poczekać, aż odejdzie - stwierdził w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji publicznej. W jego opinii obecny system stosunków międzynarodowych "cierpi z powodu degeneracji polityków u władzy w Europie".
Rzecznik Kremla zabrał też głos w sprawie Grenlandii, podkreślając, że rosyjska armia "uważnie monitoruje amerykańskie plany dotyczące tarczy antyrakietowej Złota Kopuła, również w odniesieniu do Grenlandii".
Jaki to będzie rodzaj kopuły? Jakim zagrożeniom będzie przeciwdziałać? Nie mam wątpliwości, że nasze wojsko będzie uważnie analizować te plany - podkreślił doradca rosyjskiego przywódcy Władimira Putina.
Przypomnijmy, Donald Trump powiedział w czwartek, że elementem jego umowy z państwami NATO w sprawie Grenlandii jest zainstalowanie na wyspie części systemu Złota Kopuła, czyli tarczy antyrakietowej, która będzie w stanie m.in. umieszczać pociski przechwytujące w przestrzeni kosmicznej oraz chronić przed wszelkimi typami rakiet, w tym pociskami hipersonicznymi.
System ma być gotowy do końca obecnej kadencji prezydenta USA, a według szacunków Biura Budżetowego Kongresu koszt elementów, które mają się znaleźć w kosmosie, szacowany jest na 542 mld dolarów.