Wieczorem trzeci mecz siatkarzy na turnieju olimpijskim w Rio. Zagramy z Argentyną, która w Brazylii ograła już Iran i Rosję. „Argentyńczycy grają dużo lepiej. Rozwinęli się w ostatnich latach i mają wybitnego trenera” – mówi szkoleniowiec AZS-u Politechnika Warszawska Jakub Bednaruk.

REKLAMA

Patryk Serwański: Czeka nas mecz na szczycie. Argentyna jest liderem grupy z dwoma wygranymi na koncie. My zajmujemy drugą lokatę. Argentyna ograła już w Rio Rosję. To drużyna z Ameryki Południowej jest tak mocna, czy Rosja słabsza niż dotychczas?

Jakub Bednaruk: Jedno i drugie. Rosja jest słabsza niż to wynika z naszych przyzwyczajeń. Bez Muserskiego, bez Grankina nie jest tak mocna, ale to ciągle silny zespół. Argentyna z kolei zrobiła znaczące postępy. Gra dużo lepszą siatkówkę. Zawsze miała problem z głównym atakującym, ale daje radę. Mam nadzieję, że mecz Polska-Argentyna będzie meczem o pierwsze miejsce w grupie. Życzyłbym sobie tego, bo porażka z Argentyną mocno skomplikuje sytuację. Wtedy powalczymy z Rosją o miejsca 2-3, a to przełoży się na trudniejszego rywala w ćwierćfinale.

A jakie wnioski możemy wyciągnąć po meczu z Iranem. Pięć setów, dużo nerwów. To był wypadek przy pracy, czy Iran się rozkręcił i stąd te dwa przegrane sety?

Troszkę ten pierwszy set zakrzywił rywalizację, poszło za łatwo. Większość meczów z Iranem się tak kończy. Mnóstwo tie-breaków gramy ze sobą, dużo jest emocji. To nie są mecze bez historii. Nie wiem, jak to ocenić do końca, bo nie przypominam sobie meczu reprezentacji, w którym prowadząc 19:16 przegrywamy 20:25. To się nie zdarza praktycznie. Może raz na 10 lat. 1:9 to bardzo dużo. Trenerzy muszą to przeanalizować. Troszkę błędów taktycznych na pewno było zrobionych. Słabiej zaczął grać też w tym secie Bartosz Kurek. Przypominam, że Iran to ciągle szeroka światowa czołówka. Wynik 3:2 czy 2:3 to nie ma znaczenia. Razy my ich pokonamy, raz oni nas. Iran będzie groźny. Nie wiem, co się wydarzy dziś, bo Argentyna naprawdę jest obecnie mocna. Jakiś czas temu laliśmy ich regularnie, ale to się skończyło. Mają legendę trenerską - Julio Velasco. Nie mam pojęcia, jak się mecz potoczy. Życzę zwycięstwa, ale nie będzie o to łatwo.

Jest ktoś, kto się panu w naszym zespole podoba już teraz po tych dwóch meczach. Oczywiście z tym zastrzeżeniem, że mecz z Egiptem był mało miarodajny.

Nie zwracajmy uwagi na mecz z Egiptem. To było wejście w turniej. Nieźle wygląda na pewno Michał Kubiak. Widać, że jest liderem tej drużyny. Bartosz Kurek ma momenty bardzo dobrej gry, ale czasami wpada w dołek. W meczu z Iranem to też wynikało z powodu kłopotów na lewym skrzydle. Były takie momenty, że cała hala i wszyscy Irańczycy wiedzieli, że to Kurek będzie atakował, a to poważne utrudnienie. Bardzo mi się podoba Paweł Zatorski - to pewniak. Rywale nawet nie chcą trafić w niego piłką. Ofensywnie brakuje mi z kolei naszej zagrywki. Pół meczu z Iranem zagraliśmy bardzo dobrze, pół tak sobie. Mamy rezerwy w zagrywce na pewno. Początkowo z Iranem zagrywka była dobra i różnorodna. Potem to siadło. A za tym poszedł słabszy blok, ale to podstawowa sprawa w siatkówce i wszyscy o tym wiedzą.

Skoro Rosja gra słabiej, a Argentyna lepiej niż w poprzednich latach, to który z czekających nas meczów da lepszą odpowiedź na pytanie dotyczące naszej formy. Dzisiejszy z Argentyną czy sobotni z Rosją, któremu towarzyszyć będą na pewno dodatkowe emocje?

W każdym spotkaniu kwestie psychologiczne są ważne. Z Iranem widzieliśmy jak było. A z Włochami czy z Serbią? Podobnie. Ten zespół wykształcił taki charakter, że nie ma kumpli z drugiej strony siatki. To sport akademicki. Raczej zwracamy się do siebie z dużą kulturą, a tam jest wojna. To nie jest złe czy dobre. Po prostu tak sobie wytworzyli i grają na takiej agresji, co mi osobiście się podoba. Wydaje mi się, że po meczu z Argentyną będziemy mogli dużo ocenić. Jednak zwycięstwo nie zagwarantuje nam miejsca w półfinale, a ewentualna porażka nie zamknie drogi do podium. Wygrana z mocnym zespołem pokaże nam naszą moc. Przegrana może wprowadzić troszkę niepokoju, choć mam nadzieję, że głównie u kibiców, a nie zawodników i trenerów.