Setki zalanych wielką wodą samochodów lada moment zaleją giełdy i komisy. Po czym poznać, że auto stało w wodzie i czy taki samochód będzie się jeszcze do czegoś nadawał?
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Zajrzyjmy tam, gdzie zwykle nie zaglądamy - to znaczy pod wykładziny w kabinie, pod wykładziny w bagażniku - radzi Dębecki. Sygnałem ostrzegawczym będzie też wyczyszczony na błysk silnik. Warto opuścić szyby. Będą szorować o brud, który pod wodą dostał się między nie a uszczelki.
Teoretycznie prawo chroni konsumentów, którzy kupili auto popowodziowe. Ale to tylko teoria. W praktyce już po zakupie bardzo trudno coś wyegzekwować. Kto kupił auto w komisie, może próbować reklamować zakup. Jeżeli jednak sprzedawcą była osoba prywatna, to prawa do reklamacji nie ma.
Można też domagać się unieważnienia umowy zawartej na podstawie nieprawdziwych informacji. Wątpliwe jednak, by sprzedawca chętnie przystał na taką propozycję. Najlepiej więc zabezpieczyć się przed zakupem i wpisać do umowy, że samochód nie został zalany w czasie powodzi. Jeżeli później okaże się, że to auto popowodziowe, będzie to dowód w sądzie.
Agnieszka Witkowicz