Mistrzyni olimpijska w rzucie młotem z Rio de Janeiro Anita Włodarczyk została powitana na warszawskim lotnisku przez tłum wiwatujących kibiców i przy muzyce granej na dudach wielkopolskich przez krajanów złotej medalistki. Rekordzistka świata nie kryła łez.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Huczne powitanie złotej Anity Włodarczyk

Tylu ludzi się nie spodziewałam. Nigdy w życiu nie miałam takiego powitania. Mam nadzieję, że to nie pierwsze i nie ostatnie - powiedziała wyraźnie poruszona Włodarczyk, która podziękowała wszystkim za wsparcie w czasie igrzysk. Dziękuję, że byliście ze mną w tym jak dotąd najważniejszym dniu w moim życiu. Kiedy wchodziłam na Stadion Olimpijski i zobaczyłam tylu kibiców z Polski pomyślałam sobie, że skoro oni przyjechali tu dla mnie, to ja muszę się im odwdzięczyć. Takiej publiczności jeszcze nigdy na zawodach nie miałam. To było coś wspaniałego - powiedziała urodzona w Rawiczu zawodniczka, która szczególnie mocno podziękowała rodzicom, obecnym przy okazji wszystkich jej startów od 2009 roku.

Setki ludzi zgromadzonych w hali przylotów szybko otoczyło lekkoatletkę, która co chwilę padała komuś w ramiona, witała się z rodziną, brała na ręce dzieci i rozdawała autografy. Dużo łez, radości i okrzyków. Wszystko odbywało się przy akompaniamencie hazackiego zespołu regionalnego "Wisieloki", który grał melodie charakterystyczne dla ziemi rawickiej.

Młodzi muzykanci sukces Włodarczyk przypisują m.in. cechą, charakteryzującą osoby z ich rejonu Wielkopolski. My jesteśmy bardzo pracowici. Cechuje nas też ogromna wytrwałość w dążeniu do celu - stwierdzili członkowie kapeli Michał i Robert.

Ich opinie potwierdził trener rekordzistki świata Krzysztof Kaliszewski. Anita nie bierze wolnego. To ona mnie mobilizuje. Ja jestem bardziej ostrożny i mówię jej czasem, że jak się źle czuje, to możemy odwołać trening, ale ona zawsze mówi e tam idziemy ćwiczyć. Nie zdarzyło mi się też, aby kiedykolwiek zaoponowała zrobienie czegoś co przygotowałem jej na trening.

Szkoleniowiec podkreślił, że ten sukces jest zasługą całego sztabu, w skład którego wchodzą m.in. fizjolog Ewa Zieman, ortopeda Robert Śmigielski i odpowiedzialny za trening funkcjonalny Dorian Łomża. Ja jako trener psuję Anitę, a to oni muszą ją reperować. Taka jest prawda - zaznaczył.

Zarówno Kaliszewski jak i Włodarczyk przyznali, że wyniki mogą być jeszcze lepsze od rekordowego 82,29 m. Rezerwy są i mam nadzieję, że będę mogła je wykrzesać w najbliższym starcie w Memoriale Kamili Skolimowskiej, 28 sierpnia na Stadionie Narodowym - stwierdziła zawodniczka klubu warszawskiej Skry, który w grudniu obchodzić będzie 95-lecie. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa - dodał trener.

Włodarczyk nie narzekała na warunki w Rio, wskazując tylko na trudny do zniesienia upał w dniu zawodów. Złota medalistka przyznała, że sentyment do Brazylii pozostanie jej na długo, a zebranym dziennikarzom pochwaliła się pięknie pomalowanymi w barwy Polski i Brazylii paznokciami.

Złota medalistka nie miała okazji oglądać olimpijskiego występu Pawła Fajdka, który nie zakwalifikował się do finału konkursu rzutu młotem. W tym czasie była już w podroży do Polski.

To nie są zwykłe zawody, ale igrzyska i trzeba sobie z tym wszystkim tam na miejscu poradzić - podkreśliła. Dziwię się tylko, że w ostatnim rzucie nie zaryzykował. Ale wiem jakie to trudne, sama byłam w podobnej sytuacji na mistrzostwach Europy w Zurychu, kiedy spaliłam dwie pierwsze próby. Nie wiem, nie wiem co się z nim wtedy działo - powiedziała Włodarczyk, której trener też wstrzymywał się od komentarzy w tej sprawie.

Powrót Anity Włodarczyk (7 zdjęć)

/ PAP/Leszek Szymański / PAP
/ PAP/Leszek Szymański / PAP
/ PAP/Leszek Szymański / PAP
/ PAP/Leszek Szymański / PAP
/ PAP/Leszek Szymański / PAP
/ PAP/Leszek Szymański / PAP
/ PAP/Leszek Szymański / PAP

(mal)