"Jak się przegrywa, to trzeba mieć klasę" - tak prezes PZPN Grzegorz lato odnosi się do zarzutów kapitana polskiej reprezentacji pod swoim adresem. Kuba Błaszczykowski skrytykował wczoraj relacje drużyny z prezesem Związku. Powiedział między innymi, że były problemy z biletami dla rodzin piłkarzy. "Jak chciał, żeby jego żona siedziała w loży, mógł sobie tę lożę wykupić" - odpowiada Lato w rozmowie z dziennikarką RMF FM Barbarą Zielińską.

REKLAMA

Barbara Zielińska: Panie prezesie jak emocje? Co w sercu?

Grzegorz Lato: Powiem tak: może zacznę od czegoś innego. Chciałbym przede wszystkim podziękować naszym kibicom za wspaniałą oprawę, wspaniałą zabawę i atmosferę. To aż łezka w oku się kręciła, jak ten stadion żył do końca.

A potem łzy leciały...

No trzeba powiedzieć, że dwa zespoły, które planowały wyjście z grupy - Rosjanie i my Polacy - odpadliśmy. Trzeba także powiedzieć, że Czesi po pierwszym meczu - przegranym 4:1 - odbudowali się, wygrali z Grekami i wygrali z nami 1:0. Nas wczoraj urządzało tylko i wyłącznie zwycięstwo, żaden remis. Już słyszałem takie głosy, że mógł być remis. Remis nic by nam nie dał. I tak czwarte miejsce i tak czwarte miejsce. Gdybyśmy zremisowali - my i Czesi - to obydwa te zespoły z tej pary by odpadły. Nie mam pretensji do chłopaków. Powiem wprost - mieli klucz w ręku. Zdawali sobie sprawę jak ważny jest ten mecz, nie tylko dla nich. Dla nas, dla wszystkich kibiców i rodaków. Okazuje się, że inni też w piłkę grają.

Lepiej od nas…

No niestety tak. Zwycięzców się nie sądzi. Szkoda, że w pierwszej połowie mieliśmy parę sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Później Czesi grali już bardzo mądrze. Zdobyli jedną bramkę z kontry, grali na czas, na przetrzymanie piłki. To, co im dawało zwycięstwo i automatycznie wyjście z grupy z pierwszego miejsca.

Ale pojawiają się takie opinie, że Czesi wcale nie byli lepsi od nas. Tylko szczęścia nam zabrakło.

Pani redaktor, w tej piłce zawsze jest tak, że tego szczęścia też trochę trzeba mieć.

Mówi się, że szczęście sprzyja lepszym.

Niby tak, ale z drugiej strony należy się zastanowić nad jednym - trzeba na spokojnie i na zimno przeanalizować i przejrzeć nasze mecze. Zastanowić się co było źle, gdzie te błędy, które błędy. Nie można wyjść z grupy, jeśli się nie wygrywa meczu.

Był pan wczoraj wieczorem w szatni?

Byłem w szatni wczoraj wieczorem. Podziękowałem chłopakom, wszystkim łącznie z trenerem. Taki jest sport - ktoś musi wygrać, a ktoś musi przegrać. Piłka jest nieobliczalna. Widzimy to praktycznie na co dzień w Lidze Mistrzów. Wielcy faworyci typu Barcelona i Real, gdzie mają w ręku zwycięstwo, potrafią przegrać czy zremisować. Odpaść i nie wejść do finału.

Tam w tej szatni też były łzy?

Trzeba powiedzieć, że było smutno. Nie ukrywam, że chłopcy sami mieli do siebie pretensje, że mogli zrobić coś więcej. Na gorąco się nie powinno dyskutować, powiem wprost. Trzeba na spokojnie, na zimno. Przeanalizować i porozmawiać. Ja tu nikogo nie winię, choć zdaję sobie sprawę, ze część dziennikarzy będzie szukać winy gdziekolwiek. No mamy zespół perspektywiczny, za dwa miesiące są następne mecze eliminacyjne. Z Czarnogórą i Mołdawią, później hit na zakończenie tego roku: Polska- Anglia.

Kto wtedy poprowadzi naszych?

Pani redaktor, trener Franciszek Smuda ma kontrakt do końca sierpnia. Na pewno siądziemy, będziemy rozmawiali. Na dzień dzisiejszy nic, nawet nie rozmyślałem nad wyciagnięciem nawet personalnych zmianach. Musimy z nim siąść i przeanalizować spokojnie grupę i podejmiemy wspólnie jakieś tam decyzje, jeśli chodzi o pewne sprawy.

Trener Smuda już wczoraj mówił, że nie musi odchodzić, bo kontrakt ma do Euro. Czy to jest jednoznaczne z dymisją?

Jak ma do Euro?

Tak mówił, że kontrakt ma do Euro. W sensie, że do końca naszej przygody na Euro.

No oczywiście, że ma. Do 31 sierpnia 2012 roku Franciszek Smuda ma kontrakt. Nie wyobrażam sobie, że kontrakt byłby rozwiązywany z chwilą, gdy on jest po kontrakcie, a my jako organizator nadal rozgrywamy u siebie mecze. Dopiero teraz mecze wchodzą, bo w poniedziałek gra Hiszpania z Chorwacją, Włosi grają z Irlandią. Też powiem pani, być albo nie być dla wszystkich zespołów, bo Włosi mają dwa punkty i muszą wygrać z Irlandią. To też nie będzie łatwe, bo wszyscy uważają, że to zespół, a oni mają tak wspaniałych kibiców. Jak się na nich patrzy, to się aż łezka kręci. Jak oni się bawią i są z tą drużyną. Nie ukrywam, że wczoraj nasi pokazali też olbrzymia klasę. Trzeba im podziękować i to z takim ukłonem wielkim dla naszych fanów, którzy z rodzinami... Wyglądało to pięknie. Przed stadionem i na stadionie. Włosi też muszą się modlić, żeby Hiszpania wygrała z Chorwacją. Wie pani, takie tuzy odpadają. Na przykład już wiadomo, ze Szwedzi jadą do domu. W tej grupie też jest hit meczu - nasz współorganizator Ukraina musi wygrać z Anglią. Jeśli zremisują, to ich nie ma. W każdej grupie, jak pani popatrzy, zachowują wszyscy szanse. Oprócz Szwecji i Irlandii. Wczoraj nikt nie dawał Grekom żadnych szans z Rosjanami, ale to jest właśnie piłka. Jedna akcja, jedna bramka. Później bardzo mądrze się bronili. Oglądałem właśnie później - wieczorem na spokojnie ten mecz Rosja - Grecja. Wygrali, mają 4 punkty. W bezpośrednim pojedynku wygrali z Rosjanami i idą dalej, a my pakujemy się. Chłopcy jadą do domu, a Rosjanie też do siebie - faworyt, który chciał coś narozrabiać w tej grupie.

Panie prezesie, wczoraj nasz kapitan Błaszczykowski skrytykował relacje drużyny z panem. Pojawiła się kwestia biletów dla rodzin, że było tylko 8. Pojawiła się kwestia tego, że premie są niedogadane. Jak to jest?

Pani redaktor, powiem tak, premie są uchwalone. Jest uchwała PZPN-u, gdzie jest napisane: to, co ugrają 50 proc. I oni mieli sami sobie to podzielić pod kierownictwem trenera. Inaczej - za wygraną jest milion euro, z tego 50 proc. odłożymy więc jest 500 tysięcy. Za remis jest 500 tysięcy euro, połowa z tego to 250 tysięcy euro do podziału. Jeśli chodzi o bilety, jest też uchwała. Mieli najpierw dostać po 4, dostali po 8, a W sumie dostali po 11 na każdy mecz. Każdy z nich otrzymał 33 bilety. A jeśli ich wymagania są takie, że oni ciągle mówią, że tych biletów jest mało. Ja dostałem tyle biletów i takiej klasy, jakie mi przydziela Euro. To nie jest mecz Polska - Andora, gdzie jeśli chciałaby reprezentacja, to mogą mieć wszystkie VIP-owskie bilety. Ja tych VIP-owskich biletów mam raptem 40 sztuk. Powiem tak, jak się przegrywa - nie mam pretensji do Kuby - to trzeba mieć nieraz klasę i popatrzeć najpierw na siebie, bo mieli wszystko. Takich warunków, jakie oni mieli - proszę się spytać całego sztabu. W sumie, jak pani obliczy, łącznie ze sztabem szkoleniowym to reprezentacja dostała 1000 biletów. A ja do podziału dla federacji miałem 3 tysiące biletów, z tego województwa dostały po sto biletów. Zostało 1500 i na każdy mecz oni dostawali.

Kuba Błaszczykowski powiedział, że nie boi się konsekwencji po tym, co powiedział. Będą jakieś?

Wie pani, co ja myślę, że niech się wezmą za granie. Jeśli ktoś uważa, że dostał nie tej klasy bilet… Jak mogłem to dostawali najlepsze, co mogłem to im dałem. To nie są biedni ludzie. Jak chciał, żeby jego żona siedziała w loży, mógł sobie tę lożę wykupić. Zarabiają olbrzymie pieniądze. To jest takie szukanie gdzieś, coś tam… na kogoś winę. Ja z nim rozmawiałem, dostali startowe. Był problem jeden, bo ja powiedziałem "dostaniecie tyle startowego, a jak będziecie wychodzić z grupy, to wam dopłacę tyle". Oni powiedzieli, że chcą od razu "tyle". Powiedziałem - dobra. Dostali. I nie wyszło. Dzisiaj ktoś jeszcze mówi o biletach… Niech pani nie żartuje. Przecież ja grałem w piłkę. Jak chcę, ja chętnie puszczę nagrania z meczów, niech sobie pooglądają.

Będzie jakaś konfrontacja panie prezesie?

Nie będzie żadnej konfrontacji. Ja już pani powiedziałem, jak się przegrywa, to trzeba mieć klasę, jak słowo daję. Naprawdę trzeba mieć dużą klasę, żeby schylić głowę. Mieliśmy klucz w ręku, ale niestety nie wyszło. Taka jest prawda pani redaktor.

Wszystkim nam jest przykro.

No mnie też jest przykro. Przykro mi to słyszeć, że zawodnicy, którzy mieli praktycznie wszystko, włącznie z biletami lotniczymi klasy biznes, przeloty wszystkie... wie pani, nie będę tego komentować, bo musiałbym powiedzieć bardzo mocne słowa.