W czasie ataku szczytowego na Broad Peak lawina porwała Denisa Urubkę. Polak rosyjskiego pochodzenia spadł z nią kilkadziesiąt metrów w dół. Nic mu się nie stało.

REKLAMA

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w czasie ataku szczytowego na Broad Peak (8051 metrów n.p.m). Jak opisuje w mediach społecznościowych Urubko, wspinaczka nie przebiegała spokojnie. "Jestem w bazie, nie zdobyłem szczytu, przetrwałem mimo pewnych incydentów. Na szczycie wiatr miał prędkość 70-80 kilometrów na godzinę" - czytamy.

Na wysokości około 7000 metrów, wspinającego się Urubkę porwała lawina. "Odpadłem 50 metrów z zerwaną poręczówką, ale na szczęście nie wpadłem do szczeliny"- relacjonuje.

Po tym groźnym incydencie Urubko zrezygnował z dalszej wspinaczki i wrócił do bazy. Nie odniósł żadnych obrażeń.

Wcześniej bazę pod Broad Peakiem opuścili Kanadyjczyk Don Bowie i Finka Lotta Hintsa. Mężczyzna miał w trakcie wspinaczki poważne problemy z płucami i został zabrany przez śmigłowiec do pakistańskiego Skardu.

Urubko nie uznaje zimowego wejścia Polaków

Broad Peak to dwunasta pod względem wysokości góra świata. Jest zlokalizowana na granicy Chin i Pakistanu. Po raz pierwszy została zdobyta 9 czerwca 1957 roku przez Austriaków: Hermanna Buhla, Kurta Diembergera, Marcusa Schmucka i Frita Witerstellera.

W zimie po raz pierwszy został zdobyty w marcu 2013 roku przez Macieja Berbekę, Adama Bieleckiego, Tomasza Kowalskiego i Artura Małka. W czasie zejścia zginęli Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski.

Denis Urubko uważa, że to wejście nie powinno być liczone jako zimowe, bo Polacy weszli na szczyt w marcu, a według Urubki zima trwa od początku grudnia do końca lutego.

SPRAWDŹ: 40 lat od zdobycia Mount Everestu zimą. Wielicki: Trudno dziś napisać historię, która coś by znaczyła