Nie może być tak, że tylko Ateny zapłacą za swoje długi - mówią Grecy. Chcą, żeby część odpowiedzialności za katastrofalne zadłużenie ich kraju wziął na siebie Zachód. Liczą, że na tym będzie opierało się porozumienie z Zachodem w trakcie niedzielnych negocjacji w Brukseli.

REKLAMA

Grecy często porównują swoje poprzednie rządy do narkomana, który bierze więcej i więcej. Równolegle jednak porównują Zachód do dilera, który non-stop dostarczał trucizny.

Musimy przyznać, że Bruksela i Europejski Bank Centralny są również winne. A szczególnie już Niemcy, którzy pod stołem przekazywali greckim politykom nielegalne pieniądze. Tylko po to, żeby dodatkowo ich skorumpować - mówił naszemu dziennikarzowi Jeorios, doktor nauk politycznych, który w centrum Aten sprzedaje futra, głównie Rosjankom.

Jeorios twierdzi, że Zachód musi więc ponieść część odpowiedzialność i umorzyć Atenom część długu, bo wszyscy są w tej sytuacji winni.

Grecy są zmęczeni ostatnią odsłoną kryzysu. Wielu z nich chce, żeby ich państwo znowu zaczęło działać. Żeby chociażby banki zostały otwarte.

Chciałbym, żeby armia znów działała, policja, służba zdrowia. Moi koledzy ze szpitala mają w pracy coraz ciężej. Nie możemy leczyć ludzi jak trzeba. Sytuacja jest naprawdę zła - tak mówił na przykład Nikos, który do niedawna był lekarzem, ale stracił pracę z powodu wstrzymania części finansowania dla służby zdrowia.

Nie naprawimy Grecji, jeżeli nie znajdziemy odpowiedzialnych za ten kryzys - mówią Grecy. Musimy wreszcie postawić przed sądem polityków. Byłych premierów, byłych ministrów - dodają.

Nie wszyscy wierzą, że uda się naprawić kraj. Twierdzą, że Grecja będzie żyła od kryzysu do kryzysu. Od jednego ratunku, do kolejnego bankructwa. Oni chcą zachodnich pieniędzy, ale nie wierzą, że władza te fundusze dobrze zagospodaruje.

Niestety w naszym kraju nigdy nie było kary. Wszyscy złodzieje: politycy, wielkie firmy, bank, nawet nasi koledzy nigdy nie stanęli przed obliczem sprawiedliwości - wyjaśniał Jeorios.

On się boi, że nawet jeżeli ten weekend przyniesie przełom i zapewni Grecji kolejne miliardy, to i tak zostaną one zmarnowane.

Jakie są scenariusze na przyszłość? Jeżeli dojdzie do porozumienia, to Grecja zyska oddech. Przynajmniej na chwilę. Ateny będą mogły spłacić zagraniczne długi i na chwilę znów znajdą się na powierzchni.

Problem jednak w reformach. Ciężko znaleźć racjonalnego ekonomistę, który uzna, że podwyższanie podatków i obniżanie pensji może rozruszać gospodarkę. Grecki kryzys może więc powracać.

Ateny potrzebują zastrzyku gotówki i potrzebują tego, żeby ludzie mieli pieniądze i żeby je wydawali. Potrzebny jest na przykład wielki program inwestycyjny. Ludzie tam muszą mieć pracę. Dzięki temu będą wydawać pieniądze. Sklepy będą mogły zatrudnić nowych pracowników, tak samo fabryki. I gospodarka ożyje.

Tego w programie ratunkowym brakuje.

Jeśli jednak nie dojdzie do porozumienia, bo politycy uznają, że obecny plan ratunkowy jest zły, to Grecja pozostanie w dramatycznej sytuacji, banki pozostaną zamknięte, może skończyć się gotówka w bankomatach i za jakiś czas wszyscy znów wrócą do negocjacji. Wyjścia z europejskiej społeczności nie ma co się spodziewać.