Demokrata Joe Biden wygrał wybory prezydenckie w stanie Georgia - powiedział sekretarz tego stanu Brad Raffensperger, zatwierdzając tym samym decyzję władz stanowych. Stan oddaje zatem Bidenowi wszystkie swoje 16 głosów elektorskich.

REKLAMA

Władze Georgii ogłosiły wygraną Bidena dzień wcześniej, po ponownym przeliczeniu głosów.

Liczby odzwierciedlają werdykt wyborców, a nie decyzję biura sekretarza stanu, czy sądów, czy też któregokolwiek ze sztabów (wyborczych) - oznajmił dziennikarzom Raffensperger, który jest republikaninem i zwolennikiem prezydenta Donalda Trumpa.

Po spłynięciu danych ze wszystkich hrabstw z Georgii ponowne przeliczenie głosów wykazało przewagę Bidena nad Trumpem wynoszącą 12 284 głosy. To o ponad 1,2 tys. mniej niż podczas pierwszego liczenia.

W trakcie drugiego, tym razem ręcznego, sprawdzania kart wyborczych wykryto, że ponad 3,3 tys. głosów przechowywanych na kartach pamięci nie przesłano za pierwszym razem do stanowych komputerów wyborczych.

Oprócz tego w hrabstwie Floyd - bastionie republikanów na północnym zachodzie stanu - znaleziono 2,6 tys. kart wyborczych, które nie zostały wcześniej zeskanowane do systemu. Po uwzględnieniu tych głosów przewaga Bidena stopniała.

Trump i jego sojusznicy, w tym republikańscy senatorzy z Georgii, David Perdue i Kelly Loeffler, zarzucają Raffenspergerowi przyzwolenie na fałszowanie wyborów. Oskarżenia te ich partyjny kolega stanowczo odrzucił.

Jak komentuje Reuters, wynik wyborów w Georgii będzie zimnym prysznicem dla Trumpa, który jak dotąd nie uznał swej przegranej i kwestionuje wynik głosowania.

Zwycięstwo Bidena w Georgii stanowi jedną z największych niespodzianek tegorocznych wyborów. Demokrata nie triumfował tu w wyborach prezydenckich od 1992 roku. Wyniki z Georgii nie okazały się jednak decydujące w kontekście batalii o Biały Dom. Biden wyszedł zwycięsko z kluczowych starć w Arizonie, Michigan, Wisconsin, Pensylwanii i nawet bez Georgii ma ponad 270 głosów elektorskich. A ta liczba zapewnia prezydenturę.