​W zasobach Instytutu Pamięci Narodowej zachowały się liczne dokumenty dotyczące Leszka Czarneckiego, które nie do końca zostały opisane przez dziennikarzy - pisze tygodnik "Gazeta Polska". Ze zgromadzonych w IPN dokumentów wynika, że 18-letni Leszek Czarnecki został zarejestrowany w czerwcu 1980 roku przez Służbę Bezpieczeństwa jako TW "Ernest".

REKLAMA

Gazeta podkreśla, że Służba Bezpieczeństwa wyrażała się niezwykle pozytywnie o swoim tajnym współpracowniku. W cytowanej charakterystyce TW "Ernesta" czytamy, że w trakcie współpracy przekazał szereg interesujących informacji z środowiska studenckiego, a w szczególności członków SKS-u i NZS-u. Przekazywał także informacje ze środowiska członków Uczniowskiego Komitetu Oporu Społecznego oraz duszpasterstwa akademickiego.

W jego teczce znajduje się własnoręcznie napisane zobowiązanie, a także pokwitowania odbioru pieniędzy - podkreśla tygodnik. Jak zaznaczono, pierwsze pokwitowanie nosi datę 24 września 1980 roku, kiedy - miesiąc po podpisaniu zobowiązania - Czarnecki przyjął 500 zł, co poświadczył własnoręcznym podpisem.

W 1982 roku Czarneckim zainteresował się komunistyczny wywiad, czyli I Departament MSW, na podstawie jego teczki personalnej oraz teczki pracy sporządzono szczegółową informację przeznaczoną dla naczelnika Wydziału II Departamentu I MSW PRL.

Według tygodnika, 15 września 1982 roku doszło do spotkania "Ernesta" z funkcjonariuszem Departamentu I mł. insp. Zbigniewem Klimasem. Stwierdziłem, że figurant znalazł się w kręgu zainteresowania naszej Służby głównie z powodu planów wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Zasugerowałem dyskretną ewentualną pomoc przy wyjeździe, oczywiście w zamian za pewną pomoc dla naszej służby. Ernest zareagował na moje wyjaśnienia ze spokojem i zrozumieniem - czytamy w cytowanym raporcie Klimasa.

"GP" wyjaśnia, że ze względu na to, że planowany przez Czarneckiego wyjazd do USA nie doszedł do skutku - jego teczka w 1986 roku trafiła do archiwum.

(tw)