Organizatorzy pierwszego wyścigu samochodowych mistrzostw świata Formuły 1 - Grand Prix Bahrajnu, nie zapłacą 40 milionów dolarów za odwołanie imprezy. Zaplanowano ją na 13 marca w Manamie. Poinformował o tym w środę szef F1 - Bernie Eccleston.

REKLAMA

Wpływ na decyzję organizatorów, którą podjęto w poniedziałek, miała dramatyczna sytuacja polityczna Bahrajnu i sąsiednich krajach Zatoki Perskiej. To pierwszy przypadek odwołania zawodów tej rangi w sporcie samochodowym z przyczyn politycznych.

Nie możemy żądać pieniędzy za wyścig, który się nie odbył. Chcę być lojalny wobec króla, który robi wszystko, co w jego mocy, by sytuacja powróciła do normy. Nie fair byłoby, gdybym jeszcze ja zadawał cios w plecy. Jeśli termin zawodów zostanie przesunięty na inny termin, wyścig odbędzie się, wtedy Bahrajn wpłaci Formule pieniądze - powiedział Eccleston.

Być może rywalizacja na torze Sakhir w Bahrajnie (w poprzednim sezonie triumfował Hiszpan Fernando Alonso, a Robert Kubica był 11.) zostanie przełożona na listopad, przed GP Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (13 listopada).

Tym samym gospodarzem pierwszych zawodów GP sezonu, zaliczanych do mistrzostw świata, będzie australijskie Melbourne 27 marca.