Pochodząca z ferm norek nowa mutacja koronawirusa, tzw. klaster 5, prawdopodobniej wyginęła. Tak twierdzi duńskie ministerstwo zdrowia. Zgodnie z decyzją rządu w Kopenhadze, w Danii wybito 15 mln tych zwierząt, hodowanych dla przemysłu futrzarskiego.

REKLAMA

Według państwowej agencji kontroli chorób zakaźnych Statens Serum Institut, ostatni przypadek infekcji wywołanej nowym wariantem koronawirusa odnotowano w Danii w połowie września. Od tego czasu wybito wszystkie norki na fermach w Jutlandii Północnej, gdzie wykryto pierwsze przypadki nowej mutacji.

Zdaniem duńskich epidemiologów mogła ona zagrozić skuteczności przyszłej szczepionki przeciw Covid-19.

Jednocześnie, jak wskazano, wśród ludności Jutlandii Północnej spada liczba zakażeń innymi mutacjami koronawirusa pochodzącymi od norek. Wcześniej informowano, że w ciągu tygodnia Covid-19 potwierdzono je u 200 pracowników ferm.

"W związku z tym większość lokalnych restrykcji w siedmiu gminach północnej Jutlandii zostanie złagodzona" - głosi komunikat ministerstwa zdrowia.

Od czwartku stopniowo mieszkańcy tego zamkniętego od 5 listopada regionu znów będą mogli korzystać z transportu publicznego oraz przemieszczać się do innych regionów. Od 23 listopada powróci tradycyjne nauczanie w szkołach.

Pojawienie się na duńskich fermach koronawirusa, w tym jego niebezpiecznego wariantu, wpłynęło na decyzję premier Danii Mette Frederiksen o wybiciu wszystkich norek w kraju, bez względu na to, czy są chore czy zdrowe. Okazało się, że decyzja nie ma podstaw prawnych, w związku z czym do dymisji podał się minister ds. żywności Mogens Jensen. Jeszcze jesienią rząd chce jednak uchwalić ustawę pozwalającą na uśmiercenie wszystkich norek.