W ciągu trzech miesięcy powinna zapaść decyzja w sprawie igrzysk olimpijskich w Tokio, zagrożonych obecnie przez rozprzestrzeniającą się z Chin epidemię koronawirusa - uważa Richard Pound, najdłuższy stażem członek MKOl.

REKLAMA

Pound w wywiadzie dla agencji Associated Press ocenił, że na dwa miesiące przed igrzyskami musiałyby się pojawić sygnały świadczące o opanowaniu epidemii, co oznacza, że ostateczna decyzja w sprawie organizacji największej imprezy sportowej powinna być podjęta pod koniec maja. Otwarcie igrzysk w Tokio ma nastąpić 24 lipca.

Wiele rzeczy musi już zacząć się dziać. Musisz zacząć zwiększać swoje bezpieczeństwo, zadbać o jedzenie, wioskę olimpijską, hotele. Ludzie z mediów będą musieli zacząć budować tam swoje studia - wyliczał Pound i dodał, że jeśli ten proces nie ruszy, to być może trzeba będzie rozważyć odwołanie igrzysk.

To jest nowa wojna i musisz się z nią zmierzyć. Ludzie będą pytać: czy to (wirus) jest pod wystarczającą kontrolą, by jechać do Tokio, czy nie? - zaznaczył.

77-letni Kanadyjczyk, zasiadający w MKOl od 1978 roku, zdaje sobie sprawę, że decyzja o odwołaniu lub przełożeniu igrzysk będzie bardzo brzemienna w skutki.

To bardzo, bardzo, bardzo poważna decyzja i nie możesz jej podjąć, jeśli nie będziesz mieć wiarygodnych podstaw, na których można ją oprzeć - podkreślił Pound. Wymienił wiele czynników, które trzeba uwzględnić, jak interesy poszczególnych krajów, federacji sportowych, kalendarze imprez, ramówki telewizyjne i interesy sponsorów.

We wtorek władze chińskie poinformowały o 508 nowych przypadkach zarażenia koronawirusem i 71 zgonach, z których 68 w mieście Wuhan, epicentrum epidemii. Dotychczas w Chinach zanotowano ponad 77 tys. zachorowań i 2663 zgony. Drugim krajem najbardziej dotkniętym koronawirusem jest Korea Południowa, w której zachorowało 977 osób, a 10 zmarło.

W rozpoczętej w 1896 roku historii nowożytnych igrzysk olimpijskich odwoływano je tylko trzykrotnie - w 1916, 1940 i 1944 roku - z powodu I i II wojny światowej.

SPRAWDŹ: "Rz": Polska gotowa na koronawirusa tylko na papierze. Brakuje masek, lekarze czują się zagrożeni