​Nie ma możliwości, by członkowie podkomisji smoleńskiej pojechali z prokuratorami badać na lotnisku w Smoleńsku wrak tupolewa - usłyszał w prokuraturze reporter RMF FM. Po tym, gdy Rosjanie zaakceptowali polski wniosek o dostęp do szczątków maszyny, wiceszef podkomisji Kazimierz Nowaczyk powiedział nam, że jego eksperci chcieliby wziąć udział w badaniach.

Wrak tupolewa

Prokuratura nie chce jednak ekspertów podkomisji, gdyż śledczy jadą do Smoleńska realizować wniosek o pomoc prawną złożony w dochodzeniu.

Prokuratorzy będą tam wykonywać czynności procesowe, które może wykonywać jedynie właściwy do tego organ - prokuratura. Nie ma więc możliwości zaproszenia do składu innych osób.

Prokuratorzy i eksperci prokuratury jadą do Rosji pod koniec maja, gdzie będą towarzyszyć rosyjskim śledczym. Jak napisał tamten Komitet Śledczy, szczegółowe oględziny mają dotyczyć "elementów konstrukcyjnych i agregatów" rozbitej maszyny.

W zeszłym tygodniu Kazimierz Nowaczyk z podkomisji smoleńskiej mówił, że badania muszą prowadzić eksperci z Polski, którzy pojadą na miejsce ze sprzętem zabranym z kraju.

Nowaczyk podkreślał, że ubiegłoroczne oględziny wraku, kiedy to Polacy jedynie asystowali Rosjanom, podkomisji smoleńskiej nie interesują.

W tego typu działaniach brać udziału nie będziemy. Wyniki tych "badań" niczego nie wniosą. Po prostu będą tylko i wyłącznie tym, co będzie działało na korzyść propagandy strony rosyjskiej - mówił członek podkomisji w rozmowie z RMF FM.