Po 69 dniach, wydobyto na powierzchnię 33 górników uwięzionych w kopalni w Chile. Mężczyźni ustanowili "rekord" przebywając tak długo na głębokości ponad 600 metrów pod ziemią. Górnicy byli wywożeni na powierzchnię w specjalnej kapsule.

REKLAMA

Pierwszym górnikiem, którego w środę ok. godz. 5 rano czasu polskiego wydobyto na powierzchnię był Florencio Avalos. Miał na sobie specjalny kombinezon i przeciwsłoneczne okulary, chroniące przed światłem. Górnika powitała m.in. żona z 7-letnim synem. Po godzinie kapsuła wywiozła drugiego górnika - Mario Sepulvedę. Jego okrzyki radości słychać było jeszcze zanim mężczyzna pojawił się na ziemi. W następnej kolejności z kopalni na pustyni Atacama wyjechali m.in. Boliwijczyk Carlos Mamani oraz 19-letni Jimmy Sanchez, który był najmłodszym z mężczyzn oczekujących na ratunek.

Zanim górnikom udało się nawiązać kontakt z ratownikami na powierzchni, od chwili katastrofy 5 sierpnia przez 17 dni musieli racjonować po dwie łyżki tuńczyka, pół ciasteczka i pół szklanki mleka na każde 48 godzin. Kiedy ratownikom udało się przewiercić do uwięzionych wąski otwór zaczęli przesyłać im w plastikowych tubach, żele, zupę i lekarstwa.

Później, kiedy lekarze zdecydowali się przestawić górników na zwykłą dietę, zaczęli dostawać również mięso i ryż, jednak nie więcej niż 2200 kalorii, by pozostali na tyle szczupli, żeby przecisnąć się przez szyb ewakuacyjny szerokości 66 cm.

Pierwsze oznaki życia od zasypanych dotarły na powierzchnię 22 sierpnia. Wtedy ratownicy usłyszeli stukanie w głowicę, którą wiercili szyb, próbując przedostać się do kopalni. Kiedy wyciągnęli wiertarkę znaleźli na jej głowicy kartkę z napisem "33 z nas jest w schronie i ma się dobrze". Kiedy przewiercono pierwszy szyb, zwany linią życia, między uwięzionymi górnikami, a ich bliskimi czekającymi na powierzchni zaczęły krążyć listy. Następnie połączono się z nimi za pomocą światłowodu, co umożliwiło prowadzenie rozmów telefonicznych i wideokonferencji. Lekarze przesłali górnikom także pas biometryczny, który pozwolił monitorować stan ich zdrowia i przesyłać wyniki badań na powierzchnię za pomocą technologii bezprzewodowej.

Kiedy nawiązano kontakt z górnikami szybko wprowadzono im regularne posiłki: śniadanie, obiad, kolację i popołudniową herbatkę. Dzięki 500-watowej linii elektrycznej mieli oni lampy wyznaczające dzień i noc, co miało zmniejszyć szok, który mogliby przeżyć po powrocie na powierzchnię. Uwięzieni mężczyźni musieli też obowiązkowo ćwiczyć, by pozostać w formie i zmieścić się do szybu ratunkowego.W ostatnich tygodniach zaczęli też pomagać w wierceniu, usuwając gruz wpadający do tunelu, w którym byli uwięzieni.

Wydzielili też miejsce, w którym powstało małe "kasyno", gdzie grali w karty, domino i gry planszowe. Ponieważ wielu z nich jest fanami piłki nożnej, a jeden grał zawodowo, udało im się obejrzeć mecz na żywo, w którym Chile grało z Ukrainą.

Chile: Niecierpliwe oczekiwanie i łzy radości (13 zdjęć)

Na górników czekają wzruszone rodziny oraz prezydenci Chile i Boliwii, Sebastian Pinera i Evo Morales.
Na górników czekają wzruszone rodziny oraz prezydenci Chile i Boliwii, Sebastian Pinera i Evo Morales.
Na górników czekają wzruszone rodziny oraz prezydenci Chile i Boliwii, Sebastian Pinera i Evo Morales.
Na górników czekają wzruszone rodziny oraz prezydenci Chile i Boliwii, Sebastian Pinera i Evo Morales.
Na górników czekają wzruszone rodziny oraz prezydenci Chile i Boliwii, Sebastian Pinera i Evo Morales.
Na górników czekają wzruszone rodziny oraz prezydenci Chile i Boliwii, Sebastian Pinera i Evo Morales.
Na górników czekają wzruszone rodziny oraz prezydenci Chile i Boliwii, Sebastian Pinera i Evo Morales.
Na górników czekają wzruszone rodziny oraz prezydenci Chile i Boliwii, Sebastian Pinera i Evo Morales.
Na górników czekają wzruszone rodziny oraz prezydenci Chile i Boliwii, Sebastian Pinera i Evo Morales.
Na górników czekają wzruszone rodziny oraz prezydenci Chile i Boliwii, Sebastian Pinera i Evo Morales.