Wzywam władze białoruskie do natychmiastowego wypuszczenia z aresztu osób przetrzymywanych, a zwłaszcza przetrzymywanych niezależnych kandydatów - oświadczył na konferencji prasowej w Warszawie szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Po wczorajszych wyborach prezydenckich na Białorusi doszło do protestów. Do dzisiaj zatrzymano ponad 600 opozycjonistów.

REKLAMA

We wczorajszych wyborach prezydenckich Aleksander Łukaszonko zdobył niemal 80 procent głosów, ale te wyniki zakwestionowała opozycja. W Mińsku doszło do wielotysięcznej demonstracji, którą rozbiła białoruska milicja. Wśród zatrzymanych jest siedmiu kandydatów opozycji na prezydenta.

Zdaniem Jerzego Buzka, "zachowania i reakcja służb porządkowych, milicji białoruskiej na zaistniałe wypadki były całkowicie nieproporcjonalne i społeczność międzynarodowa nie może zaaprobować tego rodzaju działań". Nie możemy uznać ich za zasadne, jeśli odbywają się w tak niebywałej skali. Zranienie, poturbowanie wielu niezależnych obserwatorów, dziennikarzy, a przede wszystkim większości niezależnych kandydatów w wyborach prezydenckich i uwięzienie kilku z nich jest niedopuszczalne - podkreślił szef PE.

Zapowiedział też, że "zaraz po Nowym Roku" w europarlamencie odbędzie się debata, w jaki sposób zachowywać się wobec Białorusi w przyszłości. Jak wyjaśnił Buzek, chodzi o "wypracowanie strategii na długie miesiące czy nawet lata".

Widać, że strategia otwierania się nie zawsze przynosi dobre rezultaty. Były pewne zmiany w samym przygotowaniu wyborów i to uznawaliśmy za dobry sygnał, przyjmowaliśmy za dobrą monetę, ale widać, że - samo liczenie głosów chociażby, a przede wszystkim wypadki po wyborach - przekreśliły te pozytywne zmiany, które obserwowaliśmy wcześniej - przyznał szef europarlamentu.