Polityczna burza we Francji wokół obniżenia wieku emerytalnego. Od dzisiaj część Francuzów znów może przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat - zamiast 62. Liderzy opozycji alarmują, że prezydent Francois Hollande doprowadzi kraj do bankructwa.

REKLAMA

Dzisiaj został wydany dekret aplikacyjny, który częściowo anulował generalne podwyższenie wieku emerytalnego do 62 lat, które przeforsował poprzedni prawicowy prezydent Nicolas Sarkozy. Wielu francuskich ekspertów alarmuje, że spełnienie przez jego socjalistycznego następcę Francois Hollanda lekkomyślnej, ich zdaniem, obietnicy wyborczej wobec osób, które zaczęły pracować w wieku 18-19 lat, jeszcze bardziej pogrąży francuskie finanse publiczne. A już teraz znajdują się one w katastrofalnym stanie z powodu kryzysu. Francja będzie druga Grecją! - twierdzi wręcz niemiecki dziennik "Bild".

Będzie duży problem z wypłaceniem tych emerytur! Znowu trzeba będzie nałożyć większe podatki na tych, co pracują - mówi paryskiemu korespondentowi RMF FM Markowi Gładyszowi Arnaud, 32-letni oburzony paryżanin. Innego zdania jest 58-letni Xavier, zwolennik polityki Hollande’a. Nie będzie problemu. To konieczność - ludzie nie rozumieją, że jak się pracuje całe życie w fabryce, to wczesna emerytura jest konieczna - przekonuje.

Wielu ekspertów zwraca zaś uwagę, że polityka obecnych francuskich władz jest pełna sprzeczności: z jednej strony obniżany jest wiek emerytalny, z drugiej strony rząd ogłosił miesiąc temu najostrzejszy od ponad 30 lat plan drastycznych cięć budżetowych i podwyżek podatków. Premier Jean-Marc Ayrault twierdzi nawet, że w przyszłym roku wszyscy Francuzi będą musieli walczyć o uzdrowienie finansów publicznych - największe podwyżki podatków czekają 10 procent najbardziej zamożnych obywateli, ale więcej płacić będą nawet emeryci. W sumie kryzysowa reforma fiskalna ma przynieść państwu ponad 20 miliardów euro. Świadczenia socjalne zredukowane zostaną o dwa i pół miliarda euro. Jak jednak podkreśla prasa, najgorszy jest fakt, że to wszystko może okazać się niewystarczające. Rządowy projekt budżetu zakłada bowiem, że w przyszłym roku wzrost gospodarczy we Francji sięgnie 0,8 procent PKB, ale wielu ekspertów ostrzega, że przewidywania te mogą okazać się zbyt optymistyczne.