Tegoroczna zima sprawia, że już nie tylko na sztucznie naśnieżanych stokach możemy cieszyć się zimowymi aktywnościami. Przed zbliżającymi się feriami, razem z naszymi ekspertami radzimy m.in. o czym pamiętać w czasie wycieczki na narty, jak reagować na odmrożenia, a także jak ratować się, gdy załamie się pod nami lód.
Zimą do ortopedów najczęściej zgłaszają się osoby, które doznały urazów w wyniku poślizgnięcia się. Czy to na śliskich schodach, chodnikach, czy jezdniach. W żargonie ortopedycznym nazywamy to upadkami z wysokości własnej. To są najczęściej złamania okolicy nadgarstka, biodra i stawu skokowego. Jest pewna reguła, że osoby bardziej wysportowane, rozciągnięte, z większym refleksem czy mięśniami wychodzą z tego typu zdarzeń łagodniej - mówi dr Mariusz Siergiej, zastępca koordynatora oddziału chirurgii urazowo-ortopedycznej i chirurgii kręgosłupa Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie.
Kiedy potrzebna jest interwencja chirurgiczna? Po złamaniach, które nie dadzą się nastawić w sposób nieoperacyjny albo, gdy są niestabilne po nastawieniu. Wymagają wtedy dodatkowej stabilizacji, więc konieczny jest zabieg chirurgiczny. Jeżeli chodzi o typowo narciarskie urazy, to jest to słynne uszkodzenie wiązadeł krzyżowych. Procentowo najczęściej przednie, ale też tylne. Przy czym rzadko uraz dotyczy jednej struktury - to jest też torebka stawowa, wiązadła poboczne, czy wreszcie łękotka. Tutaj przypomnę, że wiązadła są odpowiedzialne za stabilizację stawu. To jest tak zwana stabilność bierna. Kolokwialnie - to sznurówki, które trzymają but, żeby się stopa pewniej czuła. Do tego dochodzą stabilizatory czynne, czyli mięśnie, które jeszcze dodatkowo nam potrafią uratować sytuację, ale to są sekundy, jeżeli chodzi o uraz - mówi ekspert.
Jeszcze 30-40 lat temu, gdy doszło do złamania, to ortopedzi od razu wkładali kończynę w gips. Teraz leczenie wygląda inaczej. Jak zaczynałem prace na tym oddziale 41 lat temu to gipsownia była ogromnym pomieszczeniem wyposażonym w rentgen przenośny, stoły do gipsowania, repozycji. W tej chwili od wielu lat nie mam gipsowni. Gips w chirurgii urazowej to jest rzadkość. Gips może tylko pomóc, żeby na moment unieruchomić okolicę, tak, żeby lepiej się goiła i ból był mniejszy. W tej chwili obowiązują ortezy albo korzysta się z leczenia chirurgicznego - mówi dr Siergiej.
Często po zimowym urazie zastanawiamy się jak reagować? Gdy jeszcze nie wiemy, co nam się dokładnie stało, to zawsze powinniśmy unieruchomić daną kończynę i dwa sąsiadujące stawy. Jest jednak jeden mit, który warto od razu obalić. Często słyszę, że jak ktoś po jakimś urazie może chodzić, to znaczy, że na pewno nie ma nic złamanego. To absolutny błąd. To, że ktoś chodzi, nie znaczy, że nie może mieć złamanej kostki, są też mikro urazy. Przy wywrotce np. na nartach - w pierwszej kolejności zachowajmy spokój. Zimny okład i unieruchomienie kończyny i potem kontakt ze specjalistą - mówi lekarz.
Niska temperatura sprawiła, że nawet na dużych jeziorach pojawiła się pokrywa lodu. Służby zawsze podkreślają, że nie ma czegoś takiego, jak bezpieczny lód - chyba, że na lodowisku. Każdego roku jednak znajdują się amatorzy - czy to pod lodowego wędkowania, czy spacerów po zamarzniętym akwenie. O czym warto pamiętać, aby bezpiecznie wrócić do domu? Jeżeli już ktoś decyduje się na wejście na zamarznięte jezioro musi wiedzieć, żeby nie chodzić w grupach. Nie bez przyczyny wędkarze siedzą zawsze oddaleni o kilkadziesiąt metrów od siebie. Tutaj chodzi o rozłożenie ciężaru. Na lodzie nie skaczemy, nie robimy gwałtownych ruchów. Do tego informujemy znajomych czy rodzinę, gdzie i o której godzinie idziemy, żeby wiedzieli, gdzie nas szukać, jeżeli nie wrócimy - mówi młodszy brygadier Grzegorz Różański z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Olsztynie.
Co zrobić, gdy lód pod nami zacznie pękać? Zanim do tego dojdzie musimy uważnie obserwować otoczenie i wsłuchiwać się w dźwięki, czy gdzieś dalej od nas właśnie nie pęka lód. Gdy dzieje się to pod nami musimy rozłożyć ciężar na jak największej powierzchni, czyli położyć się. W pierwszej kolejności wołamy głośno pomocy i czołgamy się w kierunku brzegu. Jeżeli natomiast jesteśmy świadkami takiej sytuacji, to służby przypominają, aby nie podawać takiej osobie ręki. Najlepiej wykorzystać do tego jakąś gałąź, czy szalik i robić to z bezpiecznego miejsca, aby nie doszło do sytuacji, że w potrzebie będzie kolejna osoba.
Przed wypadem na narty czy zwykłe zjeżdżanie na sankach z górki trzeba pamiętać, aby ciepło się ubrać. Nie zapominajmy o czapce, bo przez głowę ucieka najwięcej ciepła. Gdy mamy do czynienia z hipotermią, to organizm sam zaczyna się bronić - dochodzi do drżenia. Wtedy musimy zacząć się rozgrzewać - jakimiś ćwiczeniami, czy płynami i okryciem. Absolutnie w przypadku odrmożenia nie polewamy ciała ciepłą wodą. Wtedy może dojść do pęknięcia naczyń i marskości kończyn. Lepiej kończynę włożyć w zimną wodę albo rozgrzewać własnym ciałem, pocierać. Nie stosujemy alkoholu bo to też rozszerza naczynia. Skórę, szczególnie u małych dzieci smarujemy kremami, a oczy chronimy okularami. Z jednej strony chodzi o promienie UV, które odbijają się od śniegu, ale też dobrą widoczność dla kierowców - mówi Paweł Figielski, ratownik medyczny.