Będzie śledztwo w sprawie przecieku fragmentów zeznań, jakie w prokuraturze złożył jeden z bohaterów afery hazardowej Ryszard Sobiesiak. Opublikowała je sobotnia "Rzeczpospolita". Według gazety zeznania biznesmena różnią się od wyjaśnień, jakie przed sejmową komisją śledczą składali politycy PO.
Z wyjaśnień króla hazardu szczególnie niezadowoleni mogą być Grzegorz Schetyna, Mirosław Drzewiecki i ich współpracownik Marcin Rosół. Według gazety, to właśnie Rosół, szef gabinetu byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego wyłania się z zeznań Sobiesiaka jako możliwe źródło przecieku o akcji CBA.
Warszawska prokuratura okręgowa, która prowadzi śledztwo w sprawie afery hazardowej oświadczyła, że treść zeznań Sobiesiaka na pewno nie wyciekła z tej jednostki. Prokuratorzy chcą wszcząć śledztwo by ustalić, kto ujawnił tajne materiały ze śledztwa dziennikarzom.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Przed komisją śledczą Grzegorz Schetyna zeznał, że zna się z Sobiesiakiem od 2003 roku. Tymczasem biznesmen w prokuraturze przedstawił inną wersję. Powiedział, że zna Drzewieckiego i Schetynę od 20 lat.
Kolejne rozbieżności pomiędzy zeznaniami Sobiesiaka i polityków Platformy koncentrują się wokół osoby byłego ministra sportu. Podczas przesłuchania w prokuraturze biznesmen miał zaprzeczyć, że namawiał Drzewieckiego, by dał jego córce pracę w Totalizatorze Sportowym.
Będę namawiał komisję śledczą i pana przewodniczącego komisji, żeby zajął się wyjaśnieniem tej sprawy. Jeżeli pojawiają się takie informacje, rozbieżność, to rolą pana przewodniczącego komisji śledczej jest takie zorganizowanie pracy, żeby te wszystkie materiały skonfrontować i rozbieżności wyjaśnić od początku do końca - mówił dziś Władysław Stasiak.
Sobiesiak został wezwany na przesłuchanie przed komisją śledczą na 11 lutego, a jego córka - na 19 lutego. Marcin Rosół powinien stawić się w Sejmie 18 lutego. Politycy Platformy już zeznawali przed komisją, ale nie przesłuchała ich jeszcze prokuratura.