Po wygranej w Bełchatowie, siatkarze PGE Skry Bełchatów pokonali Asseco Resovię 3:2 w Rzeszowie i awansowali do finału mistrzostw Polski. W walce o tytuł mistrzowski zmierzą się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

REKLAMA

Goście zaczęli z animuszem. Prowadzili 10:7, a później, gdy na raty zaatakował Mariusz Wlazły, 11:8. Po błędzie w przyjęciu zagrywki Penczewa było 12:8, ale gospodarze zdołali odrobić straty na po 13. Wówczas trener Philippe Blain poprosił o czas.

Na niewiele się to zdało. Po zablokowaniu próby minięcia z drugiej piłki Uriarte rzeszowianie odskoczyli na 18:15.

Po bloku Bednorza bełchatowianie odrobili straty na po 19 i tym razem trener Andrzej Kowal przerwał grę, prosząc o czas. Podwójny blok Resovii zatrzymał Wlazłego, gospodarze wyszli na prowadzenie 21:20. Przy zagrywce Ivovicia Resovia zdobyła dwa punkty z rzędu i miała piłkę setową, prowadząc 24:21. Wlazły wypalił w aut, powtórka wideo dowiodła, że blok nie dotknął piłki i rzeszowianie cieszyli się z wygrania pierwszej partii!

Początek drugiej partii należał do Skry. Po zbiciu Panczewa prowadziła 11:8, po bombie Wlazłego z prawego skrzydła było już 18:11. Gospodarze ruszyli po swoje, po kontrze Rossarda zniżyli na 17:20. Po bombie z serwisu Rossarda Skra zaimponowała przyjęciem i dograniem na lewą flankę, gdzie formalności dopełnił Wlazły, dając ekipie piłkę setową przy 19:24. Zabawę w drugim secie zakończył Bartosz Kurek.

Początek III seta znowu dla Skry. Perrin zepsuł kontrę z drugiej linii, a jak należy kontrować pokazał Kurek i było 0:2. Po autowym ataku Rossarda było 0:3 i dopiero wtedy z lewego skrzydła zakończył atak Rossard, zniżając na 1:3. Później, po uderzeniu Kurka z lewej strony, na pojedynczym bloku, goście prowadzili 5:2. Resovia nie złożyła broni. Wyrównała na po 6, a na przerwie technicznej prowadziła 8:7. Pomagały jej serwisy i dobra gra Drzyzgi.

Skra zaczęła grać środkiem. Dwa ataki z krótkiej Karola Kłosa dały jej wyrównanie na po 10 i po 11. Gdy gospodarze łapali na prawej stroni Wlazłego, kończył na lewym skrzydle Kurek, tak padł punkt na 12:12. Nie mylił się też Rossard, dlatego rzeszowianie odskakiwali na ten jeden, jedyny punkcik.

Autowe zbicie Perrina oznaczało prowadzenie Skry 14:13, po chwili kontra ze środka dała jej punkt na 15:13. Później do głosu doszła Resovia. Fabian Drzyzga, na pojedynczym bloku, zatrzymał Wlazłego i gospodarze prowadzili 21:19. Podenerwowany Wlazły z serwisu posłał piłkę w aut i było 22:20! Zbijał z lewej ręki Perrin, na siatce blokował Możdżonek, to oznaczało dla Resovii setbola przy prowadzeniu 24:21! Lemański zablokował Penczewa i rzeszowianie cieszyli się z prowadzenia 2:1 w setach!

U progu czwartego seta rzeszowianie przypomnieli o ataku środkiem. Zbicie Nowakowskiego dało im prowadzenie 3:2. Po błędzie w rozegraniu bełchatowian Resovia odskoczyła na 5:3, później prowadziła 7:4. Po zbiciu Penczewa i bloku Uriarte na Perrinie Skra zniżyła na 6:7. Na 8:8 wyrównał Penczew, atakiem z lewej flanki.

Długo grano punkt za punkt, aż Kłos z krótkiej wypalił w aut i Resovia odskoczyła na 13:11. Po asie serwisowym Kurka (sędziowie uznali go dopiero po powtórce wideo) i podwójnym odbiciu jednego z rzeszowian to Skra odskoczyła na 14:13. Trener Kowal wziął czas, by przerwać passę serwującego. Udało się gospodarzom doprowadzić do przejścia. Po chwili Penczew zablokował Możdżonka i mieliśmy 14:15. Po długiej wymianie na światowym poziomie, zakończonej atomowym atakiem z drugiej linii Kurka, Skra odskoczyła na 18:15!

Gdy Lisiniać blokiem zatrzymał Rossarda, Skra odskoczyła na 21:16 i była bliska awansu do finału! Mogła zdobyć szybko 22. punkt, ale Kurek przełożył rękę przy pierwszej piłce. Za moment goście popisali się skutecznym blokiem (sprawdzano zapis wideo, czy nie dotknęli przy tym siatki) i prowadzili pięcioma punktami (22:17). Gdy Rossard wpadł na siatkę, goście mieli już komfortowej 23:17! Za moment Kłos huknął z krótkiej nie do obrony i bełchatowianie mieli piłkę setową, która była dla nich jak meczowa! 24:17! Bełchatowianie wygrali do 18 i cieszyli się z awansu do finału!

W tej sytuacji tie-break nie miał już żadnego znaczenia i część kibiców opuściła trybuny. Szansę gry otrzymali zmiennicy. Na placu gry został m.in. Bartosz Kurek i właśnie on miał największy udział w tym, że bełchatowianie wygrali tie-breaka. Został też uznany najlepszym zawodnikiem meczu.

Półfinał mistrzostw Polski:

Asseco Resovia - PGE Skra Bełchatów 2:3 (25:21, 19:25, 25:21, 18:25, 8:15)

MiBi