Andrzej Bargiel z towarzyszącym mu Dariuszem Załuskim dotarli do Skardu w Pakistanie. Nasz himalaista, jako pierwszy chce zjechać na nartach z ośmiotysięcznika Broad Peak w Karakorum. Do tej pory nikt tego nie dokonał.

REKLAMA

Maciej Pałahicki, RMF FM: Gdzie jesteście i jakie są wasze najbliższe plany?

Andrzej Bargiel: Jesteśmy w Skardu, przylecieliśmy wczoraj i czekamy, bo mój bagaż został na lotnisku. Jutro z samego rana podróżujemy samochodem do Askole, zajmie nam to około sześciu godzin, tam przepakujemy się i wyruszymy. Da bazy jest 80 km i na pewno zajmie nam to ze trzy dni. Będziemy w bazie i zobaczymy, jak to tam wszystko wygląda. Tam już jest połowa wypraw, więc na pewno nie będziemy sami. Jest tutaj Kinga Baranowska, tuż przed samym wyjazdem dowiedziałem się, że będzie tam Leszek Bruny, jest Olek Ostrowski, jest też rodzina Berbeków, więc wcześniej czy później gdzieś się tam zobaczymy.

A jak atmosfera w Pakistanie? Czuje się jakieś zdenerwowanie w związku z atakami terrorystycznymi?

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to musiało zostać podniesione. My będziemy tutaj podróżować w eskorcie wojskowego, jest też pełno posterunków. Przez to też, że w Nepalu było ogromne trzęsienie ziemi, to wiele wypraw przeniosło się do Pakistanu. Jak widać, wspinaczy to nie przeraziło.

Czyli teraz przed wami ostatnia noc w normalnym łóżku, a potem zaczyna się już ta prawdziwa wyprawa?

Tak jest. Aktualnie jesteśmy w hotelu, ciepła woda (śmiech), przyzwoite jedzenie i na pewno to się skończy.

Czyli nastawienie dobre?

Dokładnie tak (śmiech). Nowe miejsce, nowi ludzie, nowa góra. Będzie dużo się działo.