Drugi amerykański pilot myśliwca F-15 zestrzelonego nad Iranem został odnaleziony - podaje portal Axios, cytowany przez agencję Reutera. Oficera poszukiwanego od piątku odnaleźli nie Irańczycy, a siły specjalne USA. "Wojsko USA wysłało dziesiątki samolotów wyposażonych w najbardziej śmiercionośną broń na świecie, aby go odebrać" - napisał prezydent Donald Trump.
- Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Piątek nie był dobrym dniem dla USA, jeśli chodzi o sytuację związaną z konfliktem na Bliskim Wschodzie, który rozpoczął się 28 lutego, gdy Stany Zjednoczone wraz z Izraelem zaatakowały Iran. Łącznie - w wyniku irańskich działań - rozbiły się dwa amerykańskie samoloty wojskowe: myśliwiec F-15 i szturmowiec A-10. Irańskie siły uderzyły też w dwa śmigłowce Black Hawk. Zaginiony oficer Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych był członkiem dwuosobowej załogi samolotu F-15. Jak poinformował Reuters, został odnaleziony w nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego.
"MAMY GO! Moi drodzy Amerykanie, w ciągu ostatnich kilku godzin wojsko Stanów Zjednoczonych przeprowadziło jedną z najodważniejszych operacji poszukiwawczo-ratowniczych w historii USA dla jednego z naszych niesamowitych oficerów załogi, który jest również wysoce szanowanym pułkownikiem i o którym z radością informuję, że jest teraz CAŁY I ZDROWY! Na moje polecenie wojsko wysłało dziesiątki samolotów wyposażonych w najbardziej śmiercionośną broń na świecie, aby go odebrać. Ukrywał się za liniami wroga w zdradliwych górach Iranu, ścigany przez naszych wrogów, którzy zbliżali się coraz bardziej z godziny na godzinę. Odniósł obrażenia, ale ogólnie jest zdrowy i bezpieczny (...). Nigdy nie był naprawdę sam, ponieważ jego Naczelny Dowódca, Sekretarz Wojny, Przewodniczący Połączonych Szefów Sztabów i koledzy z wojska monitorowali jego lokalizację 24 godziny na dobę i skrupulatnie planowali jego ratunek. To moment, z którego WSZYSCY Amerykanie, Republikanie, Demokraci i wszyscy inni powinni być dumni i zjednoczeni wokół niego. Naprawdę mamy najlepsze, najbardziej profesjonalne i śmiercionośne wojsko w historii świata" (pis. oryg.) - napisał o żołnierzu prezydent USA Donald Trump.
Jak informuje "New York Times", samoloty ratunkowe przetransportowały oficera, którego nazwiska nie ujawniono, do Kuwejtu i tam poddano go leczeniu. Izrael zapewnił Stanom Zjednoczonym pomoc wywiadowczą podczas operacji.
Amerykańskie media podają, że zanim udało się zlokalizować pilota i przeprowadzić akcję ratunkową, CIA zainicjowała kampanię dezinformacyjną, rozpowszechniając na terenie Iranu wieści, jakoby siły USA już go odnalazły i transportowały drogą lądową w celu ewakuacji z kraju.
Wczoraj w państwowej irańskiej telewizji wezwano ludność, by pomogła w schwytaniu "wrogiego pilota", zaznaczając, że za przekazanie władzom żywego żołnierza otrzyma się nagrodę. Jej wysokość to 10 mld tomanów, czyli 100 mld riali, co stanowi równowartość ok. 76 tys. dolarów.