Władze białoruskie zwolniły 12 z 21 osób, zatrzymanych przed i na pikiecie zorganizowanej przez nieuznawany przez władze w Mińsku Związek Polaków na Białorusi w obronie polskiej szkoły w Grodnie.

REKLAMA

Jak powiedziała prezes Związku Andżelika Orechwo, zwolnionych dziewięć osób w poniedziałek mają staną przed sądem. Wcześniej zwolniono dziennikarza związanego z telewizją Biełsat Jana Romana i prezesa oddziału ZPB w Wiercieliszkach Giennadija Pickę, zatrzymanych jeszcze przed rozpoczęciem pikiety. Na wolności jest także prezes Rady Naczelnej ZPB Andrzej Poczobut, który przez kilka godzin był przetrzymywany w inspektoracie wykonywania wyroków.

Pikietowali w obronie polskiej szkoły

Pikieta, zorganizowana przez ZPB przeciwko wprowadzeniu klas rosyjskojęzycznych do polskiej szkoły średniej w Grodnie, odbywała się przy urzędzie obwodowym bez zgody władz.

Pikieta została szybko rozpędzona przez milicję. Ludzi zabierano do autokarów, wynoszono (trzymając) za ręce i za nogi, rwano ubranie. Było sporo osób starszych, w wieku 60-70 lat - powiedziała Orechwo.

Działacz Związku Igor Bancer został skazany przez sąd w Grodnie na 13 dni aresztu.11 dni za udział w nielegalnej pikiecie i dwa dni za stawianie oporu przy zatrzymaniu - powiedziała Orechwo. Prezes Rady Naczelnej ZPB Andrzej Poczobut twierdzi natomiast, że Bancer nie tylko nie stawiał oporu, ale został także pobity.

Władze Grodna na początku maja podjęły decyzję o ulokowaniu w polskiej szkole nr 36 klas rosyjskojęzycznych ze szkoły nr 27 w tej samej dzielnicy. Zdaniem Orechwo, byłby to "pierwszy krok ku likwidacji szkoły".

Szef wydziału oświaty urzędu dzielnicowego w Grodnie Siarhiej Łamieka uzasadniał ulokowanie klas rosyjskojęzycznych w polskiej szkole znacznym wzrostem liczby klas w szkole nr 27, które już nie mieszczą się we własnym budynku.

MSZ zaniepokojony akcją przeciw Polakom

Jesteśmy głęboko zaniepokojeni brutalną akcją białoruskich służb porządkowych przeciwko Polakom - powiedział rzecznik MSZ Marcin Bosacki. Zapowiedział, że o całej sprawie polska strona będzie rozmawiała z białoruską dyplomacją. Bosacki przypomniał, że szkoła powstała w 1995 roku z funduszy polskiego rządu i zgodnie z umową z rządem białoruskim miały w niej być tylko klasy polskojęzyczne.

Uważamy, że tak brutalne działania wobec Polaków świadczą o tym, że nie mogą oni czuć, że posiadają pełnię praw na Białorusi i są kolejnym dowodem na to, że z prawami człowieka na Białorusi jest niedobrze - zaznaczył rzecznik MSZ. Jednocześnie zaapelował do władz białoruskich o wypuszczenie wszystkich zatrzymanych oraz o to, by w sprawie szkoły w Grodnie strona białoruska dotrzymała podpisanych umów.