Były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak rozpoczął dziś urlop wypoczynkowy, który potrwa do 30 listopada. Termin urlopu oficjalnie w korespondencji z reporterem RMF FM potwierdziła sekcja prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

REKLAMA

"Prezes Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawie w Warszawie podpisał podział czynności zgodny z projektem podziału zaopiniowanym przez Kolegium. W dniu 4 września 2019 r. podział ten został doręczony Panu Sędziemu Łukaszowi Piebiakowi. Pan Sędzia Łukasz Piebiak od 5 września 2019 r. do dnia 30 listopada 2019 r. przebywa na urlopie wypoczynkowym" - wiadomość o tej treści przesłała naszemu reporterowi sekcja prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

Jak wcześniej informowaliśmy, Piebiak miał wrócić do orzekania w pełnym wymiarze po czterech latach pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości. Przydział czynności dla byłego wiceministra dwa dni temu zaakceptowało Kolegium Sądu Okręgowego, wnosząc jednak o zawieszenie go w czynnościach.

Ostateczną decyzję o odsunięciu Piebiaka od orzekania może podjąć prezes Sądu Rejonowego Maksymilian Wesołowski, ale aktualnie przebywa on na urlopie.

Według sędziego Piotr Gąciarka ze stowarzyszenia "Iustitia" sprawa jest tak pilna, że decyzja w sprawie Łukasza Piebiaka powinna zapaść jak najszybciej. Prezes powinien decydować, nawet przerywając urlop, bo tego wymaga dobro wymiaru sprawiedliwości - ­powiedział naszemu dziennikarzowi sędzia.

Zaznacza jednak, że formalnie nie ma przeszkód, żeby Łukasz Piebiak wrócił do orzekania, ale wątpliwości do jego postawy są tak poważne, że trudno mu to sobie wyobrazić.

To daleko posunięty wniosek - komentuje szef KRS. Odpowiedzialność polityczna została wyciągnięta, natomiast jak chodzi o kwestię orzekania, to chyba takie działanie nie jest aż tak bardzo pilne - mówi Leszek Mazur.

Podkreśla też, że ewentualne odsunięcie od orzekania może trwać tylko miesiąc, a w tym czasie pewnie nie uda się wyjaśnić wszystkich szczegółów afery hejterskiej.

Bohater afery hejterskiej z dymisją

Portal Onet opisał, że wiceszef MS Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitia prof. Krystiana Markiewicza. Działania Emilii miały polegać na anonimowym rozsyłaniu, m.in. do mediów i sędziów, kompromitujących materiałów. Miało się to odbywać za wiedzą wiceministra. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji.

W kolejnym artykule Onet napisał, że współpracownik Łukasza Piebiaka, sędzia Jakub Iwaniec, "dostarczał internetowej hejterce Emilii haki na Krystiana Markiewicza, szefa stowarzyszenia Iustitia". "W korespondencji podawał dokładne informacje o dziecku Markiewicza, a także wysyłał telefony jego rzekomej kochanki i jej męża" - podał portal. Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował później, że minister Ziobro skrócił delegację sędziego Iwańca w resorcie.

Z kolejnego artykułu opublikowanego w Onecie wynika, że sędzia Konrad Wytrykowski, który jest członkiem Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, wpadł na pomysł akcji wysyłania pocztówek z wulgarnym napisem do I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf. Wytrykowski miał należeć do zamkniętej grupy na komunikatorze Whatsapp o nazwie "Kasta", która wymieniała się pomysłami na oczernianie niektórych sędziów. Według informatorów Onetu, członkami tej grupy mieli też być m.in. niedawny wiceszef MS Łukasz Piebiak, sędzia Jakub Iwaniec, a także Tomasz Szmydt z biura prawnego Krajowej Rady Sądownictwa oraz członkowie KRS: Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz.

Po wybuchu afery Łukasz Piebiak podał się do dymisji.