Tylko jedno spotkanie, brak harmonogramu prac i jakiegokolwiek kontaktu z przedstawicielami Izraela – tak w skrócie można podsumować dwa tygodnie pracy rządowego zespołu ds. dialogu między Polską a Izraelem. Miał on pracować nad złagodzeniem konfliktu na linii Warszawa-Tel-Awiw, wywołanego różnicą zdań w sprawie nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej.

REKLAMA

Zespół ds. dialogu prawno-historycznego z Izraelem powołano 1 lutego. Przewodzi mu wiceminister spraw zagranicznych Bartosz Cichocki, a członkami są wiceprezes IPN Mateusz Szpytma, wiceszef Muzeum II Wojny Światowej Grzegorz Berendt, dyrektor Departamentu Prawnego KPRM Armen Artwich oraz dziennikarz Bronisław Wildstein.

Do tej pory zespół spotkał się tylko raz, dzień po powołaniu, 2 lutego. To było, jak mówili po zakończeniu sami jego członkowie, spotkanie organizacyjne. Nie zostały na nim jednak podjęte żadne decyzje dotyczące dalszych prac, nie ustalono nawet daty kolejnego spotkania. Od tego czasu praktycznie nic się nie wydarzyło. Członkowie zespołu zajęli się swoimi sprawami, a nawet... rozjechali się po świecie. Tak zrobił np. wiceminister Bartosz Cichocki, który spędza ten tydzień w Jordanii.

Podobny zespół miał powstać w Izraelu. Problem w tym, że choć ma już szefa, tak naprawdę... nie istnieje. Jego przewodniczącym został jeden z dyrektorów generalnych w izraelskim MSZ. Nie ma on jednak kim zarządzać, bo nadal brakuje członków. Co więcej, strony, które miały rozmawiać o konflikcie Polska-Izrael do tej pory nie wymieniły żadnych informacji ani nawet zaproszeń na spotkanie. O dialogu i łagodzeniu sporu - przynajmniej na razie - nie może więc być mowy.

(MN)