Szokujące zachowanie matki. Przed meczem przykleiła do ciała dziecka race

Wtorek, 27 listopada 2018 (21:55)

W Ameryce Południowej piłka nożna jest religią. Kibice są w stanie zrobić wiele, by okazać wsparcie ukochanemu zespołowi, szczególnie, gdy rywalizują ze sobą drużyny z jednego miasta, odwieczni rywale, tak jak ma to miejsce w tegorocznym finale Copa Libertadores. Czasem pomysły kibiców przekraczają jednak wszelkie wyobrażenie, tak jak zachowanie matki, która przykleiła do brzucha syna race, by przeszmuglować je na stadion Boca Juniors.

Do zdarzenia doszło tuż przed rewanżowym meczem finałowym Copa Libertadores (południowoamerykańskiego odpowiednika Ligi Mistrzów).

Wideo pokazujące, jak matka taśmą klejącą przymocowuje race do brzucha swojego dziecka, szybko obiegło internet. Po kilku dniach pracy policji udało zidentyfikować nieodpowiedzialną fankę River Plate, która została aresztowana.

Kobieta doskonale wiedziała, że ochrona, która przeszukuje kibiców przed wejściem na stadion, nie przykłada wielkiej wagi do sprawdzania tego, co na obiekt wnoszą dzieci.

Jak podaje "Daily Mail", matkę udało się rozpoznać dzięki zegarkowi, który widać na nagraniu. Teraz jej i obecnemu na filmiku partnerowi grozi sześć lat więzienia za narażenie zdrowia i życia dziecka. Możliwe, że parze zostaną odebrane prawa rodzicielskie.

Copa Libertadores: Po ataku finał przeniesiony poza Argentynę

Rewanżowy mecz dwóch klubów z Buenos Aires - River Plate z Boca Juniors w finale Copa Libertadores odbędzie się 8 lub 9 grudnia - poinformowała Południowoamerykańska Konfederacja Piłkarska (CONMEBOL). Postanowiono, że spotkanie odbędzie się poza Argentyną. czytaj więcej

Nie było to jedyne niebezpieczne zajście przed rewanżowym meczem finału Copa Libertadores. Tego samego dnia doszło do ataku pseudokibiców River Plate na autokar piłkarzy Boca Juniors. Wybito kilka szyb pojazdu, w które rzucano kamieniami i kawałkami desek. Niektórzy zawodnicy ucierpieli na skutek dostania się do oczu gazu łzawiącego i gazu pieprzowego, których użyła policja, by poskromić pseudokibiców. Kapitan drużyny Pablo Perez i Gonzalo Lamardo trafili do pobliskich szpitali.

Początkowo opóźniono rozpoczęcie finałowego meczu rewanżowego najważniejszych rozgrywek na kontynencie o godzinę, później o kolejną, aż w końcu przesunięto je na kolejny dzień. Wówczas doszło do starć kibiców z policją. Według lokalnych mediów aresztowano co najmniej 30 osób.

Argentyńczycy szykowali się na derby, nazywane w kraju "finałem wszech czasów", bo po raz pierwszy w decydującej fazie zmagań Copa Libertadores mierzą się dwie najbardziej rozpoznawalne i najpopularniejsze drużyny z Buenos Aires. Zamiast futbolowego święta doszło jednak do skandalu.

W pierwszym meczu był remis 2:2. Tamto spotkanie odbyło się... dzień później niż pierwotnie planowano, ale wówczas na przeszkodzie stanęła potężna ulewa, która spowodowała podtopienia na stadionie Boca Juniors.


Oprac.

Nicole Makarewicz

RMF24-PAP