PiS chce odsunąć koalicjantów od władzy w sejmikach. Pierwsze Podkarpacie?

Poniedziałek, 21 września (09:22)

Konflikt w Zjednoczonej Prawicy przenosi się z Sejmu na lokalne samorządy. Władysław Ortyl, marszałek województwa podkarpackiego, chce odwołać dwóch członków zarządu województwa, którzy są powiązani z koalicjantami Prawa i Sprawiedliwości, czyli Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry oraz Porozumieniem Jarosława Gowina. Chodzi o Annę Huk oraz Stanisława Kruczka.

W sejmiku województwa podkarpackiego zasiada 33 radnych. Większość stanowią przedstawiciele klubu Prawa i Sprawiedliwości, których jest 20. Porozumienie ma natomiast 3 radnych, a Solidarna Polska 2. Koalicja Obywatelska Posiada 5 mandatów. W skład sejmiku wchodzi również Polskie Stronnictwo Ludowe z 3 radnymi. 

 

Jak ustalił reporter RMF FM Mariusz Piekarski, wnioski marszałka województwa podkarpackiego Władysława Ortyla, dotyczące odwołania z zarządu województwa Anny Huk z Solidarnej Polski i Stanisława Kruczka z Porozumienia, zostaną złożone jeszcze w poniedziałek. 

W piątek marszałek Władysław Ortyl poinformował mnie, że mogę zostać odwołany z zarządu. Będzie to zależało od tego czy PiS formalnie rozwiąże koalicję z Porozumieniem i Solidarną Polską - powiedział Stanisław Kruczek w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Prawo i Sprawiedliwość może pozwolić sobie na taki ruch na Podkarpaciu. Partia utrzymałaby większość w sejmiku nawet bez wsparcia Porozumienia i Solidarnej Polski. 

Decyzja Ortyla może być motywowana chęcią odsunięcia polityków Solidarnej Polski od władzy w regionie. Innym teoria mówi o teście lojalności wobec Ziobry. Marszałek województwa podkarpackiego chce sprawdzić czy samorządowcy odsuną się od ministra sprawiedliwości, aby utrzymać obecne stanowiska u boku Prawa i Sprawiedliwości. 

Głosowanie w sprawie wniosków może odbyć się na najbliższym posiedzeniu sejmiku, 28 września. Wiele zależy także od rozmów kierownictwa PiS ws. przyszłości Zjednoczonej Prawicy, które odbędą się w poniedziałek ok. godz. 13. 

Roszady nie tylko na Podkarpaciu

Odważna ta szarża marszałka Ortyla. To w ilu sejmikach PiS traci w ten sposób większość? Łódź, Śląsk, Podlasie, Świętokrzyskie?  - skomentował na Twitterze Adrian Zandberg, z partii Lewica Razem. 



Zjednoczona Prawica rządzi również w województwach: małopolskim, świętokrzyskim, podlaskim i łódzkim. 
Stanisław Kruczek w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przyznał, że w tych regionach koalicjanci PiSu z Porozumienia i Solidarnej Polski również będą odwoływani z zarządów.  

Ale może się zdarzyć, że PiS może stracić władzę w sejmiku - zaznaczył Kruczek. 

Politycy Solidarnej Polski zasiadają łącznie w zarządach sześciu regionów. Partia Zbigniewa Ziobry ma tez kilkunastu radnych w sejmikach.

Reporter RMF FM Mariusz Piekarski, dowiedział się jednak, że takie wnioski, jak na Podkarpaciu, nie są przygotowywane w województwie łódzkim i śląskim. W przypadku tych rejonów sytuacja jest bardziej skomplikowana. Bez radnych Solidarnej Polski PiS straciłby większość. Analogiczna sytuacja występuje w województwie świętokrzyskim. 

Rozłam w Zjednoczonej Prawicy

Spór w Zjednoczonej Prawicy dotyczy tzw. ustawy bezkarnościowej, która w czwartek została wycofana z bloku głosowań. Projekt zakładała, iż naruszenie obowiązków służbowych lub innych przepisów przez osobę działającą na rzecz zapobiegania oraz zwalczania Covid-19 nie byłoby traktowane jako przestępstwo.

Ustawa bezkarnościowa to jednak nie jedyna kwestia prawna, która spowodowała rozłam w Zjednoczonej Prawicy. Sojusznicy Prawa i Sprawiedliwości - Solidarna Polska i Porozumienie - nie poparli tzw. "Piątki dla zwierząt" - nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, która m.in. zakazywałaby hodowli zwierząt na futra. W następstwie tego czołowi politycy PiS zagrozili zerwaniem sojuszu w ramach Zjednoczonej Prawicy i dymisją ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. 

Koalicji już od wczoraj nie ma i rozmowy też nie są planowane - przekonywał w piątek na antenie RMF FM Marek Suski, szef gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego. Poseł PiS w rozmowie z Robertem Mazurkiem zasugerował, że koalicjanci Prawa i Sprawiedliwości "powinni pakować już biurka". 

To nie jest koniec świata, a koniec koalicji i prawdopodobnie rząd mniejszościowy - komentował w Porannej Rozmowie RMF FM Suski. Polityk zasugerował również, że Zbigniew Ziobro przestanie być szefem resortu sprawiedliwości. 

W piątek politycy Solidarnej Polski ostrzegali, że jakakolwiek próba odwołania Ziobry ze stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, oznacza wybory.

Słowa Suskiego o rozłamie w koalicji rządzącej potwierdził podczas rozmowy z Krzysztofem Ziemcem, Joachim Brudziński, poseł PiS w Parlamencie Europejskim. 

Dzisiaj można powiedzieć [ o tym - przyp. red.] z pełną odpowiedzialnością i bez "nadymania się" - a to określenie pasuje bardzo do posłów mniejszych partii koalicyjnych, którzy po raz pierwszy zasiadają w polskim parlamencie, a nabrali przekonania, że będą mogli ustawiać największą partię, dzięki, której mają swoje mandaty i czasami nad wyrost bardzo wysokie stanowiska państwoweJeżeli nie nastąpi opanowanie i pewnego rodzaju refleksja, to jedyne co im zostanie, to bardzo miłe wspomnienia - stwierdził poseł. 



Mariusz Piekarski

Katarzyna Wójcik