Nie żyje niedźwiadek z Kasprowego Wierchu. TPN: Zdecydowało wiele czynników

Piątek, 6 maja 2016 (09:04)
Aktualizacja: Piątek, 6 maja 2016 (17:15)

Nie żyje niedźwiadek Kasper, którego można było zobaczyć w ubiegłym tygodniu na Kasprowym Wierchu - dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM Maciej Pałahicki. Malec zginął w starciu z dorosłym niedźwiedziem.

28 kwietnia mały niedźwiadek pojawił się na szczycie Kasprowego Wierchu. W poszukiwaniu pokarmu podchodził do budynku górnej stacji kolejki linowej. Miał też nieprzyjemną przygodę z lawiną wywołaną przez narciarza nielegalnie zjeżdżającego Żlebem pod Palcem. Zdjęcia niedźwiedzia baraszkującego po szczycie Kasprowego Wierchu trafiły do sieci, a z nich do mediów ogólnopolskich. 

Miś noc spędził pod peronem kolejki, gdzie w kącie, tuż przy murze wygrzebał sobie dziurę w śniegu. W piątek 29 kwietnia ruch turystyczny na Kasprowym Wierchu był już bardzo duży. Licznie pojawiły się też ekipy reporterów telewizyjnych. 

Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego - ze względu na bezpieczeństwo misia i ludzi odwiedzających Kasprowy - przenieśli go w inną część Tatr. 

Niedźwiadek z Kasprowego Wierchu nie żyje. Zginął w starciu z dorosłym osobnikiem /TVN24/x-news

Jak ustalił nasz reporter Maciej Pałahicki, niedźwiadek zginął w starciu z dorosłym osobnikiem. Takie przypadki są niestety dość częste i zdarzały się także w Tatrach. Dorosłe samce szczególnie teraz, w czasie trwającej rui, często pożerają młode osobniki.

Niedźwiadek z Kasprowego Wierchu był jeszcze bardzo mały - ważył zaledwie 15 kilogramów i miał metr długości. Jego wiek określono na 16 miesięcy. i ważył zaledwie kilkanaście kilogramów. Nie miał szans w starciu z dorosłym niedźwiedziem. Tajemnicą pozostaje, co stało się z jego matką - czy porzuciła malca czy też spotkało ją jakieś nieszczęście i niedźwiadek został sierotą.

Oświadczenie TPN: Zdecydowało wiele czynników

Członkowie Tatrzańskiego Parku Narodowego tłumaczą, że o śmierci Kaspra zdecydowało wiele czynników. Wylicza się m.in. odstawienie małego przez matkę, nawrót zimy i przede wszystkim łatwość przystosowania się do środowiska. Prawdopodobnie też w przeszłości miś miał okazję zetknąć się z pokarmem pozostawianym przez ludzi, przez co lgnął do ludzi.

Bardzo możliwe też, że niedźwiedź porzucony został przez matkę bardzo wcześnie, przez co nie nauczył się ostrożności. TPN wskazuje, że niedźwiadek mógł liczyć, że prędzej czy później pojawi się gdzieś jego matka i znowu go przygarnie.

TPN tłumaczy również, że niedźwiadek nie został oddany do zoo, bo ogrody zoologiczne są przepełnione niedźwiedziami brunatnymi, dla których często brakuje miejsca na godne życie.

"Tatrzański Park Narodowy stara się więc uczynić wszystko, aby pomimo odwiedzającej go wielomilionowej rzeszy turystów, niedźwiedzie żyły tu na swój własny sposób. I to się nam całkiem nieźle udaje." - czytamy w oświadczeniu.

(bs, az)

Maciej Pałahicki